czwartek, 4 października 2012

10.

Gdy rano się obudziłam poczułam czyjś dotyk na moim biodrze. Odwróciłam głowę. To był on. Bez niego życie wydaje się puste... Ubrałam pierwszy lepszy dres i poszłam na zakupy do sklepiku obok apartamentu. Kupiłam bułki, sok pomarańczowy, mleko, kilka jabłek. Gdy szłam koło kiosku zauważyłam gazetę, której głównym tytułem był:"Romans młodej gwiazdy." Ciekawa kupiłam ją. Poszłam do windy. Gdy wsiadłam musiałam chwilę poczekać, aż dojedziemy, bo mieszkamy na najwyższym, czyli 16 piętrze. Wróciłam do mieszkania, zrobiłam przeróżne kanapki, postawiłam mleko, płatki kukurydziane oraz moje ulubione czeko-chrupki. Usiadłam do stołu. Nasypałam sobie płatek, ale najwyraźniej nie mogę zjeść w spokoju, bo ktoś zapukał do drzwi. Poszłam i otworzyłam.
-CO SIĘ TU KURWA DZIEJE.!!-wbiegł do środka rozwrzeszczany Niall z gazetą, którą wymachiwał w powietrzu.-WIDZIAŁAŚ NAGŁÓWKI GAZET?
-Uspokój się. Siadaj przy stole i gadaj o co chodzi....-powiedziałam melancholijnie i zsiadłam do stołu. Nalałam mleko do miski, zaczęłam jeść. Chrupiąc spojrzałam na blondyna.
-Gadaj..
-Czy ja naprawdę nie zasługuję, żeby być kochanym??
-Co?
-To koniec.
-O co ci Kurwa chodzi??-podkreśliłam mocno słowo, zapewne wiecie jakie...
-Leyla mnie zdradziła.
-No nie pieprz.
-Nie, wiesz... SOLĘ.!
-Z kim?
-To jest najlepszee.... Z jakimś Taylorem Jons'em. Kto to do kuźwy diabła jest?
-Taki młody "piosenkarz". Wstawia filmiki z piosenkami na YT, no i pracuje nad swoim debiutanckim albumem.
-Skąd ty to wiesz?
-Nie wiem... Może dlatego, że muszę pracować z wami, wiedzieć o wszystkich trendach i informować producentów o nowych "gwiazdach"???!-powiedziałam z irytacją.-A gadałeś już z nią?
-Tak. Powiedziała, że kocha mnie, ale nie miałem dla niej czasu, dlatego to zrobiła.
-Przecież dokładnie wiedziała, z kim się spotyka..
-Szkoda słów. Dobrze, że nie zakochałem na maxaa..
-Co jest? Oo... Siemka..-wszedł do jadalni mój zaspany misiek.
-Dzień dobry. Siadaj i jedź. Jest już 9. Musimy się szykować.-wstałam, odniosłam naczynia do zmywarki. Udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy. W ręczniku weszłam do garderoby. Wybrałam sukienkę, i ubrałam się w nią.
Zeszłam do salonu na boso. Widziałam, że brunet sprząta, a blondyn już sobie poszedł.
-Skarbie, wiesz może gdzie ja mam moje kremowe lity?
-Powinny być  w garderóbce na dole.
Weszłam do naszej małej szafy na dole. Zauważyłam je od razu. Wzięłam. Usiadłam w salonie i powoli sznurowałam buty.
-Ja ide się ubrać, a ty idź zobaczyć co u Dan i Liama.
-Okey. Spotkamy się na dole w aucie.
Wzięłam torbę z wieszaka i wyszłam z mieszkania. Skierowałam się do drzwi na przeciwko. Zapukałam, a drzwi otworzył mi Liam w białek koszulce, niebieskich rurkach i beżowej marynarce.
-Hey Lola. Świetnie wyglądasz... Idź do Danielle, bo ona nie wie co założyć.
-Dobra, dobra.
Poszłam na górę. W garderobie zastałam brunetkę w jakiś spodniach i zwykłej koszulce.
-Ciesz się, że jeszcze ci nie widać brzucha i zacznij nosić sukienki. Są najwygodniejsze w ciąży.
-Ale ja nie mam żadnej fajnej sukienki. Ty jak zawsze wyglądasz boskoo...
-Jasneee...-przewróciłam oczami i podeszłam do sukienek.-Ściągaj to, zaraz dam ci ubrania.
-Ok...-uśmiechnęła się.-Jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem...-ucałowała mnie w polik i wyszła do sypialni.
-Wiemm...
Po chwili szperania znalazłam wręcz idealną sukienkę dla niej. Do tego skompletowałam beżową ramoenskę i zwykłe jasne szpilki na platformie.
Położyłam ubrania na łóżku.
-Zakładaj. Masz piętnaście minut. Czekam z Liamem na dole.
-Okey.
Zeszłam na dół. Wzięłam jeszcze wodę od Li i po chwili usłyszałm szpilki.
-Idzie...
-Idzie w szpilkach?
-Mhmm...
-Mało kto ją na to namawia..
-Wiem.
Ujrzeliśmy ją.
-Łaał...-szczęka opadła Liamowi.
-Dobrze jest?
-J-j-jest b-b-bombaa. Jesczez bardziej cię Kochamm...-podszedł i pocałował ją.
-Nie chcę wam przeszkadzać, czy coś. Ale musimy się zbierać.
-Okey.
Wyszłam z mieszkania. Akurat Zayn stał i czekał na windę. Doszliśmy do niego i po chwili weszliśmy do środka. Zjechaliśmy na -1 (parking). Wsiedliśmy do auta Liama. Mi lekarz zabronił jeździć narazie samochodem, a Zayn ma małe auto, więc jedziemy odrzutowcem Liama. Po około 30 minutowej podróży byliśmy w studiu. Tam czekał już na nas Adam.
-Hey. Za dwadzieścia minut wchodzicie na wizję. Myśleliście nad domem?
-Tak, załatw nam kilka w tej okolicy do obejrzenia.-odpowiedziałam, na co Zayn tylko się uśmiechnął.
-Okey.
Wywiad przebiegł spokojnie...Oczywiście powiedzieliśmy o naszych zaręczynach, z których zdjęcia są w necie już od wczoraj.  Liam i Dan oznajmili, że również spodziewają się dziecka...
Jednym słowem cud miód i orzeszki.

*****

Kolejne trzy miesiące minęły jak ręką odjął. Zayn nigdzie nie wyjeżdżał. Teraz czekamy na poród. Termin mam na dzisiaj. Trochę się boję. Od tego zależy życie dziecka...
Siedzę właśnie ze wszystkimi w salonie. Oglądamy Kocha, Lubi, Szanuje. Nie powiem, uśmiałam się. Niall przeżył rozstanie i nadal jest sam. Harry jest już od dwóch miesięcy sam. Louis też jest bez dziewczyny... Trzeba im coś znaleźć.
-Głodny jestem.-wtrącił Niall.
-Zamówmy pizzę.-dodał Louis.
-O taaak.!-wykrzyczał Harry.
-AAAAAAAAAA.!!-momentalnie poczułam, że się posikałam, a mój brzuch boli mnie jakby miał eksplodować.
-Co jest?-zapytała Dan.
-RODZĘ.!!-zaczęłam się drzeć z bólu.-Booli....
-Do szpitala.-wypowiedział Louis.
Liam, Dan i Harry poszli po moją torbę. Zayn, Niall i Louis pomogli mi wstać. Poszliśmy do windy. Szybko zjechaliśmy na dół. Wsiedliśmy do samochodu Louisa.  Dan, Li i Harold pojechali osobnym autem.
Nie wiem ile jechaliśmy, ale zważając na normalną drogę do szpitala Louis pewnie złamał wszystkie przepisy ruchu drogowego.
Już po kilkunastu minutach byłam na sali.
-Będę przy tobie...-usłyszałam jego głos.
-Ojciec dziecka może zostać, a reszta, proszę wyjść.
Wszyscy posłusznie wyszli, ja zostałam z lekarzem, a przy mnie Zayn.
-A więc. Zważywszy, że jelita dziecka rozwijają się poza macicą musimy zrobić cesarskie cięcie...
-Dobrze...
-A więc za jakieś pół godzinki dziecko powinno już być z nami.
Na czas operacji zostałam uśpiona, a Zayn musiał czekać na korytarzu. gdy obudziłam się w sali, w której wcześniej leżałam widziałam wszystkich siedzących na krzesłach i gapiących się w ściany, sufit bądź podłogę.
-Gdzie mały?-zapytałam cicho.
-Jeszcze go operują.-odpowiedziała Dan.
Podniosłam się chcąc wstać, aż tu nagle zatrzymał mnie okropny ból brzucha, a raczej jego skóry.
-Nie ruszaj się. Szwy muszą się zagoić.-podszedł do mnie mój mulat.
-Kocham cię.-powiedziałam, a on przybliżył się do mnie i mnie pocałował.
Odsunęłam twarz od jego twarzy, a w drzwiach zauważyłam go.....
_

Wiem, jestem podła...
NN postaram się w piątek, bądź sobotę.
KOMENTUJCIE, bo to dla mnie bardzo ważne co sądzicie o moich notkach.
Wszystkie uwagi przyjmuję i staram się ewentualne błędy poprawiać.
Nie zapominajcie o ankiecie...
GŁOSUJCIEEEE.!!!!!

środa, 3 października 2012

9.

Rano obudziłem się cały spocony. nie wiem, co się stało, ale miałem koszmarny sen. Było w nim, że nasz mały Nathanek zginął, a Lola mnie zostawiła. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak dalej potoczyłoby się moje życie. Spojrzałem na budzik, była za piętnaście 8. Szybko ubrałem jakieś ciuchy i wyszedłem biegać. Muszę oczyścić umysł. Nie rozumiem, dlaczego wszyscy uważają, że jestem nieodpowiedzialny i jestem egoistą. Rzeczywiście jestem inny, i właśnie to podoba mi się w niej najbardziej. Dla niej jestem zwykły, ale zarazem ten jedyny. Jestem pewny swoich uczuć, więc muszę to zrobić. ZROBIĘ TO.! I to zaraz po przylocie, przy wszystkich. Niech wiedzą, jak bardzo ja kocham. Wróciłem do hotelu. Pokój dzieliłem z Liamem... On i Dan właśnie się dowiedzieli o nadchodzącym również ich potomku.. On to przeżywa, ale dobrze, że radośnie. Dan właśnie dzisiaj wraca do Loli. mam nadzieję, że u niej wszystko dobrze. nie odezwała się już od dwóch dni. pewnie moi rodzice ją maltretują.
Gdy wszedłem do środka Dan siedziała na moim łóżku, obok niej Li. Trzymała mój telefon i miała zaszklone oczy. od razu było widać, że coś jest nie tak.
-Hey mała, co jest?-podszedłem do niej.
-Lepiej usiądź.-przerwała.-Dzwoniła twoja mama, więc odebrałam i chciałam jej powiedzieć, że oddzwonisz., ale....
-Co? Coś z Safą? Gadaj.!-wkurzyłem się na maxa, że zacina się własnie w takim momencie.
-Nie. Z Lolą. Miała wypadek.
-C-C-C-CO?-usiadłem na podłodze nie wiedząc co ze sobą zrobić. Cały świat zawala mi się w jednym momencie. Wiem, że może niektórzy pomyślą, że to trochę głupie, ale zacząłem płakać.
-Hey, będzie dobrze. Nic im nie jest.-przytuliła mnie, a za nią zrobił to Daddy.
-Powinieneś do niej jechać. Narazie jest w spiączce, ale jeżeli chcesz to jedź. My sobie sami poradzimy.
-Chciałbym Liam, ale wiem, że ona tak samo jak Adam pilnuje naszej kariery i chciałaby, żebym dokończył to, co zacząłem. A poza tym ma tam świetną opiekę, ja jej w niczym nie pomogę.
-Jak chcesz, Dan ma za godzinę samolot.
-Pojadę do niej i się nią zaopiekuję.
-Dobrze, ale informuj mnie o wszystkim.-przytuliłem jeszcze raz brunetkę, po czym wzięła walizkę i wyszła z Liamem z pokoju.
Położyłem sie na łóżku i zadzwoniłem do Waliyah. Po dwóch sygnałach już odebrała.
Ale chwila...
-Mama?
-Zayn. Dobrze, że dzwonisz. Właśnie miałam...
-Mamo, co się stało? Czemu odebrałaś jej telefon?
-No bo widzisz, Waliyah jest teraz na badaniach.
-Co?
-Ona, Lola i Doniayh miały wypadek. Loli nic nie jest... W zasadzie tylko jest jesczez w śpiączce.. Don już wróciła do domu, a Wal musi mieć łamaną chirurgicznie kość. Teraz jest na prześwietleniu.
-Mamo...
-Słucham skarbie?
-Tęsknię za nią. Dokończę to, co zacząłem i wrócę do was.
-Dobrze.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, po czym wyłączyłem telefon. Była godzina wpół do dziesiątej, a ja już chciałbym by ten dzień się skończył.

* Dwa tygodnie później *

To właśnie dzisiaj wracam, wracam do niej. W końcu.!  Z samolotu wystrzeliłem jak z procy, biegłem przed siebie, aż w końcu zauważyłem mój ideał. Dzisiaj w Londynie było gorąco, był środek lata. Ona stała tam i czekała na mnie. Boże jakim ja jestem szczęściarzem.!!
-Kocham cię.!!!-podbiegłem do niej, i zakręciłem w górze.-Ciebie też.!-pocałowałem jej brzuch, który teraz był dwa razy większy niż przed wyjazdem.
-Głupek.! Kocham cię mocniej...-powiedziała ze śmiechem, po czym jej wargi dotknęły moich.
-Mam tylko jedno pytanie.-powiedziałem, gdy wszyscy łącznie z naszymi przyjaciółmi się uspokoili.
-Słucham.?-zapytała.
Pokiwałem głową do chłopaków, którzy mi w tym pomagali. Uklęknąłem i wyciągnąłem czerwone pudełeczko z pierścionkiem.
-Lolu, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na ziemi i zostaniesz moją drugą połówką na zawsze?
-Głupku ty mój.! Oczywiście, że tak...!-wykrzyczała, i zanim się obejrzałem całowałem ją namiętnie, a inni (przechodni, chłopacy, fanki, fotoreporterzy) klaskali nam. Nie obyło się bez błysków fleszy. Już po kilkunastu minutach jechaliśmy do domu. Z powodu długiego lotu, to ona prowadziła. Cały czas uśmiechała się i cieszyła.
To jest nieziemski widok.!
Gdy wróciliśmy w domu czekał na nas Adam, moja mama, tata oraz siostrzyczki.
-Zayn.!-wykrzyczała jako pierwsza Safa, która już kleiła się do mnie
-Siema młoda...!-przytuliłem ją, później siostry, potem tatę, a na końcu moją rodzicielkę.
-Obiad gotowy.! siadamy.!-wykrzyczała Waliayah wychodząc z kuchni z wielkim garnkiem i kładąc go na stole.
-Witaj Adam.!-przywitałem się z managerem.
-Muszę z wami chwilę pogadać.-wskazał na mnie i Lolę.
-Ok. To chodźmy na górę.-odpowiedziała moja mała brunetka.
Poszliśmy na taras. Ona usiadła na krześle, Adam na drugim, a ja stałem nad nią i patrzyłem na naszego zsiwiałego managera.
-Co jest?
-Jutro macie wywiad.
-Super, chłopacy już wiedzą?
-Nie, tylko wy plus Liam i Danielle.
-Dlaczego?-zapytała Lola.
-Musicie powiedzieć, a raczej ogłosić o zaręczynach, z których bardo się cieszę i wam gratuluję. No i oni muszą powiedzieć o ciąży.
-Dziękujemy.-odpowiedzieliśmy równo.
-Musimy pogadać co w sprawie domu. Chłopacy, czyli Liam, Harry,Niall, Louis kupują domy obok siebie za obrzeżami miasta w zamkniętej dzielnicy. A wy?
-Myślałem nad tym, ale nie chciałem decydować sam.-przyznałem
-Pogadamy nad tym i damy ci jutro znać.
-Dobrze, to ja już będę się zbierał.
-Ok, to do jutra.!
Odprowadziłem go do drzwi, po czym usiałem z najbliższymi do obiadu. Po udanym posiłku rodzice musieli się zbierać. Więc zostaliśmy sami.
-Brakowało mi ciebie.-powiedziałem patrząc na nią, gdy oglądaliśmy film na kanapie wtuleni w siebie.
-Mi ciebie też. Nawet nie wiesz jak tutaj było pusto.
Wieczór minął nam spokojnie. Około dziewiątej Lola poszła się myć, a ja odebrałem meila od Adama. Wywiad jest zaplanowany na jutro na 11 rano. Będzie to w telewizji śniadaniowej.
Gdy z łazienki wyszła Lola, ja wszedłem po niej. Kiedy wróciłem, ona już słodko spała. Położyłem się obok niej, przytulając się do niej i zasnąłem.

_
No cóż. Ten rozdział tak jak obiecałam powstał z perspektywy Zayna.
Myślę, że jesteście ciekawi jak to się potoczy dalej...
Wszystko niby jest świetnie, ale niestety coś musi się wydarzyć...
Jak myślicie co to będziee?

+GŁOSUJCIE W ANKIECIE.!

Natalie Malik.<3

poniedziałek, 1 października 2012

8.


Dwa miesiące później.
Od poznania prawdy o moich rodzicach minęły już trzy miesiące. Z Simonem nadal mam stały i nieprzerwalny kontakt. Był, jest i będzie dla mnie kimś ważnym. Ja wraz z Zaynem jesteśmy nadal zakochaną w sobie parą i oświadczyliśmy światu o nadchodzącym dzieciątku.
Był już 5 miesiąc mojej bardzo męczącej ciąży. Ten okres powinien być szczęśliwy i jedyny w swoim rodzaju. Mój był bardzo radosny, zarazem smutny no i zaskakujący. Dwa tygodnie temu dowiedziałam się, że będę miała synka. Chłopcy przed wczoraj wrócili z trasy po USA.
Bardzo za nimi tęskniłam, ale najbardziej za moim brunetem. Rano obudziły mnie promienie słońca. Chcąc wstać zauważyłam, że znowu jestem sama, bo jego nie ma już w łóżku.
Wstała, założyłam na siebie szlafrok, który wisiał na krześle koło komody. Zeszłam na dół, a tam siedział już cały zespół z Danielle i nową dziewczyną Nialla-Leylą, którą poznałam jakiś miesiąc temu. Jest całkiem miła.
-Hey kotku.-pomachał mi Zayn, który siedział pomiędzy Louisem i Harrym.-Chętnie bym cie pocałował, ale chłopaki mnie ściskają.
-Zapamiętam to sobie...-pomachałam mu palcem groźnie, a reszta zrobiła "uuu...". Następnie skierowałam się do kuchni. Na talerz nałożyłam sobie trzy kanapki z nutellą, dwa duże ogórki kiszone, do tego sok pomarańczowy. Usiadłam obok Dan na kanapie. Od razu wzrok wszystkich skierował się na mnie.
-Lola, co ty jesz?-zapytał Liam
-Śniadanie.-odpowiedziałam i dalej oglądałam film, który leciał.
-Ale, to niezbyt smaczne połączenie.-odparł Lou.
-Mi tam smakuje.-powiedziałam zajadając ogóraska.-Jakie plany na dzisiaj?-zapytałam.
-Ja z Dan, Niallem i Leylą idziemy pograć w golfa.
-No, a my kochanie jedziemy na zakupy...-oznajmił Zayn.
-Coo?
-Tak tak....
-Skarbieeee.... Ale mi się nie chce chodzić.!-zrobiłam smutną minkę.-Mam lepszy pomysł.
-Jaki?-zaciekawił się brunet.
-Pójdziemy do szkoły rodzenia.-uśmiechnęłam się.
-Co?
-To samo. To już 5 miesiąc. Za jakieś cztery będziesz ojcem.
-No, ale to jeszcze duużo czasu...
-A może pojedziemy na jakiś urlop całą paczką?-zaproponował Harry.
-Loczuś, to świetny pomysł. Znajdź jakieś fajne miejsce.
-Okey, przedstawię wam moją nową dziewczynę.
-To ty masz dziewczynę?-zapytał Liam, co u wszystkich wywołało kupę śmiechu.
-Wyobraź sobie, że tak.
-Dobra, dobra.
Ja poszłam się ubrać. Gdy zeszłam na dół, na kanapie był tylko Zayn, który gadał z kimś przez telefon.
-Mhm... dobra, ja kończę.....no czekam.....Papap,... Kochamm was.
-Kto dzwonił?
-Moja siostra.
-Co chciała?
-Chce nas odwiedzić, i koniecznie ciebie poznać."
-Mhm... Idziemy? Harry dał nam tylko czas do 15.
-Czemu?
-Bo dzisiaj oglądamy u niego horror.?
-Aaa, no takkk... Zapomniałem...
-Dobra, dobraa..
Poszliśmy na zakupy. oczywiście, jak to z nim nie obyło się bez komentarzy. Oczywiście spotkały nas też fanki. O dziwo chciały zdjęcia również ze mną. Do domu wróciłam po 12, a Zayn jeszcze poszedł po jakieś jedzenie. Gdy wrócił ja zdążyłam posprzątać po kotce, którą wzięliśmy od mojej koleżanki ze szkoły, bo urodziły jej się młode. Po chwili do mieszkania wpadł brunet z loczkiem.
-Kochanie....-zaczął mulat.
-Co jest?
-Nie spodoba ci się too...-dodał Harold.
-Co jest?-zapytałam siadając na sofie.
-Musimy wyjechać.-powiedział Zayn.
Te dwa słowa obijały mi się w głowie z wielokrotnym echem.
-Gdzie?
-Do Hiszpanii.
-Na ile?
-3 tygodnie. Przepraszam cię.. Nie mogę zostać.
-Poradzimy sobie.-położyłam dłoń na jego policzku, po którym pociekła łza.-Kocham cię, to najważniejsze...
-Ja ciebie też.-odpowiedział tym swoim ochrypłym a zarazem męskim głosem.
Nim się obejrzałam za Zaynem stali już wszyscy.
-Ty też jedziesz?-zapytałam Danielle.
-Tak, ale tylko na tydzień, bo później mam zajęcia, więc będę przy tobie..-podeszła i mnie przytuliła.
-Ajć.-szepnęłam, niestety wszyscy usłyszeli.
-Wszystko dobrze?-zapytał Daddy.
-Mhm... Tylko kopie.
-Możemy dotknąć?-zapytali chórem.
-Jasne.-podciągnęłam koszulkę. Momentalnie poczułam ich ręce na moim ciele.

-Będę za wami tęsknić.-ostatni raz przytuliłam ich do siebie. Oczywiście najdłużej z Zaynem. Obdarowałam go namiętnymi po czym zniknęli mi w tłumie ludzi do odprawy. Weszłam na taras i po 15 minutach widziałam jak ich samolot startuje. Na lotnisku jak zawsze było pełno fanek i fotoreporterów. Wychodząc zaczepiła mnie jedna z Directionerek.
-Dlaczego z nimi nie lecisz?
-Nie mogę. Moja ciąża jest zagrożona, i muszę być blisko domu.
Siedząc w Milk Shake City zadzwoniła do mnie mama Zayna -Trish. Bardzo ja lubię. Jest miła i świetnie mnie rozumie.
-Witaj Trish.
-Hej Lola. Co dzisiaj robisz?
-Nic szczególnego. Właśnie będę jechać do domu.
-A może wpadniesz do nas na kilka dni? Nie będziesz sama w domu.
-Bardzo chętnie. Zaraz się spakuję i do was wyjadę
Wróciłam do domu, spakowałam do torby podręcznej najpotrzebniejsze rzeczy i kilka ubrań.
Wsiadłam do samochodu, i  już po 1,5 godzinie byłam u Trish.
-Hey wszystkim.-przywitałam się wchodząc do salonu.
Ich dom jest malutki, ale bardzo przytulny. Zazdroszczę im rodzinnej atmosfery. Ja nigdy takiej nie miałam. wychowywałam się praktycznie sama, bez mamy. Był tata, ale on się mną nie zajmował, dlatego wiem, co chcę zapewnić mojemu synkowi.
-Lola.!-wykrzyczałam najmłodsza z rodziny, Safaa.
-Młodaaa.!-przytuliłam się do niej, po chwili podeszły do mnie Doniyah i Waliyah.
-Hey, co u was?
-Dobrze, a u ciebie? Jak synek?
-Świetnie, mocno kopie.-uśmeichnęłam się.
Na końcu przywitałam się z jego tatą.
-Witaj Lola. Mam nadzieję, że jesteś głodna.
-Jasne.
Zasiedliśmy do stołu, po czym pomogłam Trish posprzątać.
Wycierając naczynia patrzyłam ukradkiem na telefon wyczekując telefonu od Zayna.
-Tęsknisz za nim?
-I to bardzoo. Niby, nie widzę go tylko 6 godzin, ale chciałabym, żeby był przy mnie.
-Będziesz dobrą żoną.
-Może... Ale my jeszcze o tym nie myślimy.
-Wiem, wiem. tak tylko mówię. Ale wiedz, że dziecko zbliży was do siebie jeszcze bardziej. Ciesze się, że spotkał własnie ciebie, bo jesteś niesamowita.
-Dziękuję ci. Ja za to chciałabym mieć taką mamę jak ty.
-Ojjj.-podeszła i przytuliła mnie.
Wieczór minął mi na graniu z Safą w warcaby. Około 9 poszłam do pokoju Zayna, gdzie miałam spać. Weszłam do środka. Ściany były szare, a jedna z nich była jasnoniebieska. Po prawej stronie pod ścianą stoi duże łóżko dwuosobowe, po jednej stronie komoda, a po drugiej   jest wielkie okno zasłonięte czarnymi zasłonami. Na przeciwko łóżka stoi gitara, biurko z laptopem, a nad nim na ścianie pełno zdjęć. Wiele z nich jest Zayna z jego siostrami. Na jednym jest on sam po zakończeniu X factora. Wygląda na nim nieziemsko. Jego uśmiech, jego paczadła, jego włosy. Wszystkie te elementy składają się w idealną całość. Położyłam torbę na łóżku i poszłam do łazienki. gdy wróciłam zauważyłam sms na moich iPhonie. Był od mojego bruneta:
"Kotek, wejdź na skeypa.;* Z xxx"
Wzięłam laptopa, z biurka. Zalogowałam, się i nim się obejrzałam on już do mnie dzwonił.
-Witaj śliczna...-zaczął.-..Ey, gdzie ty jesteś?
-U ciebie w pokoju.
-A co ty tam robisz?
-Twoja mama mnie zaprosiła na kilka dni.
-To super, że nie będziesz sama.
-Noo. Ale już mam dosyć twojej siostrzyczki.-wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jak wam minął dzień?
-A nawet dobrze, mięliśmy mały koncert, jutro mamy promocję płyty i potem spotkanie z fanami.
-To super.
-No, a to jest nasze lustereczko... O Lola.! No i nasze lustereczko gada ze swoją dziewczyną. Dziewczyną? Sorki, narzeczoną.-wjebał się Harold z laptopem, akurat teraz musiał robić Twitcama.
-My nie jesteśmy zaręczeni.-odpowiedzieliśmy mu równo...
-No dobra, dobra.. Ale to tylko kwestia czasu.-odpowiedział i odszedł.
-Co jemu odwala?
-nikt nie wie...
-Tęsknię...
-Ja też. Nie masz pojęcia jak bardzooo.
-Idę spać, bo jestem zmęczona...
-To dobranoc, my też się za chwilkę kładziemy. Pappapa.
-pa...
Odłożyła laptopa na miejsce, weszłam pod kołdrę i poszłam spać.
Następnego dnia obudziła mnie Waliyah.
-Hey Wal.-przywitałam się z nią.
-Siemka. Jadę z Don do centrum jedziesz z nami?
-Jasne. Z chęcią.
-To zejdź na dół tak za 40 minut.
-Okey.
Wyszła, a ja wstałam, odbyłam toaletę i ubrałam się. Po 25 minutach byłam już na dole w kuchni. Zjadłam kilka kanapek, wypiłam herbatę. Wróciłam jeszcze do pokoju po torebkę i zeszłam na dół.
-Gotowa?-zapytały.
-Już, tylko założę ramoneskę.
-Okey.
-Wzięłam kurtkę i wyszłam przed dom. Wchodźcie.-otworzyłam samochód.
Usiadłam za kierownicę i odpaliłam silnik. po chwili już jechałyśmy w stronę centrum miasta.
-Co u was? Macie kogoś?
-Ja jestem z Rickiem.-odpowiedziała Waliyah
-O... Jak długo?
-No już 4 miesiące.
-Gratulacje, a ty Doniyah?
-Byłam z kimś, ale teraz chcę być sama. Będę niezależną kobietą.
-Mhm...
Włączyłam radio, akurat leciała piosenka chłopaków WMYB. Wszystkie rozkręciłyśmy się na maksa. Od razu Wal odwróciła się do tyłu i zaczęła czegoś szukać. Stanęłyśmy na światłach, bo było czerwone. Odwróciłam się do niej. jedyne co pamiętam, to to, że zauważyłam jadącą na wprost nas ciężarówkę.

_

Co wy na to?
Wiem, wiem. dawno nie dodałam rozdziału, ale to przez urodziny, które wyprawiałam w sobotę. Mam nadzieję, że ten się spodoba...
NN może jutro, albo w środę. Główną rolę w niej odegra Zayn, bo to z jego perspektywy będzie rozdział. Wiele się w nim wydarzy, wiele niestety złych rzeczy....
Chyba was trochę zachęciłam...

Zrobiłam nową ankietę, czy założyć kolejnego blooga. GŁOSUJCIEEE...!

Natalie Malik.

środa, 26 września 2012

7.

Weszłam do sali. Starałam się nie patrzeć na Simona, ani na tatę. Niestety po chwili Adam zabrał głos i powiedział, że mym coś do ogłoszenia. Wstałam, a obok mnie stanął Zayn.
-Co się dzieje mała?-zapytał Simon.
Tata w ogóle na mnie nie patrzył, tylko dukał coś na swoim smartfonie.
-A więc....
-Wujku, będziesz wujkiem, a ty tato będziesz dziadkiem.-uśmiechnęłam się lekko. Zayn widząc moje zdenerwowanie złapał mnie za rękę i mocno ją ścisnął.
-Mhm...-przytaknął "tatuś".-Że co? Chwila, chwila.! Powtórz jeszcze raz.!
-Będziesz dziadkiem.
-Mhm... Nie no spoko. Będzie okey.
-Naprawdę? Nie jesteś zły?
-Nie no wiesz... Jesteś już dorosła. Masz pracę, kończysz studia, jesteś zakochana.... Ciesze się, że będę jeszcze dość młody. A ty masz coś do powiedzenia Simon? Ja muszę lecieć. Powiedz im o trasie i innych szczegółach.-powiedział wychodząc z sali.
-Ufff.-odsapnęłam siadając na fotel.
Adam uśmiechnął się do mnie, po czym spojrzał na Simona, ktory nadal był w szoku i patrzył się na mnie.
-Wujku... Powiedź coś.!
-Koniec. -wydarł się wstając ze swojego miejsca.-Chłopacy wyjdźcie. Lola musimy pogadać, i to poważnie.
Chłopacy wyszli z sali, a Adam za nimi. Zostałam sama z Simonem...
-Wujku co się stało?-zapytałam podchodząc koło niego.
-Lola.. Nie znasz całej prawdy.
-Jakiej prawdy?
-O twojej mamie i tacie, o jej śmierci.
-Znam.
-Lola, posłuchaj mnie. Twój tata i mama trzy miesiące przed jej śmiercią podjęli decyzję o rozwodzie. Jednak do niego nigdy nie doszło. Twój tata nie chciał ci o tym mówić, wolał, żebyś dorastała z wiedzą, że bardzo im na tobie zależało.
-Co?
-Gdy złożyli papiery, ja i twoja mama zbliżyliśmy się do siebie. Mięliśmy być razem, gdy tylko się rozwiodą. Nawet nie wiesz jak to wszystko przeżyłem. To był dla mnie cios. Twój tata wiedział, że "jesteśmy razem". Od dawna wiedział, że kiedyś, jeszcze przed ich ślubem byliśmy razem.
Moje serce stanęło. On mnie okłamywał cały czas. tak beszczelnie....
-To nie wszystko.
-C.c.c.co?-wydukałam powoli.
-Twoja mama zaszła w ciąże gdy jeszcze byliśmy parą, ale ja ją zostawiłem. Gdy wróciłem po dwóch latach i ją odnalazłem była już mężatką z twoim ojcem. On wiedział, że jesteś moim dzieckiem, ale on już ciebie wychowywał. Mówiłaś do niego "tato". Nie mogłem tak po prostu wejść do twojego życia, gdy byłaś malutka. Chciałem z tym poczekać. Tutaj masz list od twojej mamy. Napisała go przed śmiercią. Wiedziała, że umrze, ale nikomu o tym nie powiedziała. W dzień śmierci zostawiła mi ten list.
Podał mi kopertę, na której pisało:

"Simon, podaruj to mojej malutkiej córeczce Loli. Niech wie jak bardzo ją kocham."

-Przeczytasz go, gdy będziesz gotowa. Myślę, że jesteś już gotowa, aby poznać prawdę.-popatrzył na mnie i na kopertę, którą kurczowo ściskałam w ręce.-Proszę cię, nie płacz. Porozmawiamy, gdy będziesz chciała. Ja poczekam skarbie.
Wyszedł z sali. Drzwi zamknęły się za nim. Po chwili do sali weszli chłopacy z managerem.
-Co jest kochanie?-podszedł do mnie Zayn. Od razu mnie przytulił. Ja cały czas patrzyłam w drzwi, przez które wyszedł mój prawdziwy tata.
Chłopcy zadawali miliony pytań, jednak ja tylko poprosiłam, aby mnie odprowadzili do domu. Oni niestety musieli jechać na przygotowania do trasy po USA. Wyjeżdżali już za tydzień.
Siedziałam sama prawie 5 godzin. Cały ten czas siedziałam na sofie i gapiłam się na kopertę, która leżałam na stoliku. Z moich oczu leciały łzy. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że moim tatą jest Simon. to właśnie z nim zawsze spędzałam więcej czasu, lepiej się dogadywałam niż z moim drugim tatusiem.Tak jak już mówiłam po południu do mieszkania wszedł cały zespół. Momentalnie wstałam, kopertę schowałam do gazet. Sama otarłam łzy i poszłam w ich stronę.
-Cześć skarbie.-pocałowałam mojego bruneta.-Siema chłopcy. Głodni?
-Jasne...-odpowiedział jako pierwszy Niall.
-To skoro taki jesteś głodny, to zamów pizzę młody.-uśmiechnęłam się do niego. on od razu wziął telefon i poszedł do kuchni zamówić obiad.
My rozsiedliśmy się na kanapach.
-Liam, wiesz może kiedy przyjeżdża Dan?
-Rozmawiałem z nią 30 minut temu. Mówiła że za godzinę do nas przyjedzie, więc niedługo powinna być.
Ucieszyłam się, bo strasznie ją lubiłam. Tylko jej mogłam się wyżalić. Oczywiście jest jeszcze Ann, ale dawno z nią nie rozmawiałam. Wiem, że ma w planach wyprowadzkę do Paryża, bo dostała tam ofertę pracy. Ciesze się jej szczęściem. Kocham ją z całego serducha, jednak teraz, gdy poznałam chłopaków, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Tak, to właśnie dziś. Właśnie dziś mija już 6 miesiąc odkąd się poznaliśmy. Poznaliśmy się zaraz w lutym. A teraz mamy lipiec. Reasumując to był najlepszy okres w moim życiu, jednak właśnie częściowo przez nich straciłam.. nie. może utraciłam... nie wiem jak to nazwać, ale Ann ułożyła sobie życie z chłopakiem, a teraz się wyprowadza do Paryża.
Chwilę, po tym, gdy dojechała do nas pizza, przyszła Danielle.
-Siema mała. gratuluję bobaska.-uśmiechnęła się, pocałowała mnie w policzek, potem brunetowi i przywitała się ze wszystkimi, a na końcu ze swoim Liamem.
-Siadaj i się częstuj. Nie zjemy tego wszystkiego.
-Ja zjem-oświadczył blondyn, który przeżuwał właśnie pepperoni.
-Dobra, dobra.
Wieczór minął w miłej atmosferze. gdy wszyscy poszli do swoich mieszkań zabrałam się za sprzątanie.
-Skarbie, porozmawiamy o dzisiejszym dniu?
-Nie ma o czym.
-Kochanie...-poczułam jego dotyk na moich biodrach.
- Chwileczkę.
-Dobrze. Czeka na ciebie w salonie.
-Mhm.....
Po chwili usiadłam na sofie. Wyciągnęłam kopertę z gazety i pokazałam ją jemu.
-Ale, o co w tym wszystkim chodzi?
-Jestem córką Simona.
-Co?
-Moja mama zaszła z nim w ciążę, a prawdopodobnie potem wzięła ślub z moim tatą.
-Nie wiesz tego dokładnie?
-Nie....
-A to jest list od twojej mamy?
-Mhm....-dała go Simonowi  w dzień śmierci.
-Czytałaś go już?
-Nie...
-A kiedy zamierzasz to zrobić?
-Nie mam pojęcia....
-Możemy to zrobić razem jeżeli chcesz...-pokiwałam głową, przysunęłam się do niego. On podał mi kopertę. Wyciągnęłam z niej list.
-Ty czytaj, ja nie dam rady..-poczułam jak do moich oczu napływają łzy.
-Dobrze.-wziął kartkę, a z jego ust wypłynął potok słów.

" Dnia 19 maja 1993 roku. Droga córeczko. Lola, moje słoneczko. Skarbie, żałuję, że nie mogłam ci tego powiedzieć wprost. Twój ojciec, prawdziwy strasznie cię kocha.. Mnie też. Jednak, gdy ja zaszłam w ciążę, byliśmy młodzi. Proszę, nie obwiniaj go za to, że odszedł. Ja i on byliśmy w trakcie studiów. Nie mieliśmy szansy dać ci takiego życia jakie chcieliśmy tobie podarować. Nie myśl również, że wyszłam za twojego ojca dla pieniędzy. Był on moim dobrym przyjacielem. Od lat wiedziałam, że się we mnie kocha. Ja również go kochałam, jednak nie tak mocno jak Simona. Wyszłam za niego, ponieważ nie wiedziałam co jest z Simonem, z nim mogłam dać tobie wszystko czego zapragnęłaś.  Mogłam zapewnić ci przyszłość jakiej potrzebowałaś, mogłaś mieć piękne życie. mogłaś mieć oboje rodziców. Jednak, gdy miałaś cztery latka, powrócił twój biologiczny ojciec. Znowu zawrócił mi w głowie.Tym razem chciał wrócić na stałe. Mój mąż wiedział, że do niego wrócę, dlatego, gdy miałaś pięć latek postanowiliśmy się rozwieść. Niestety, do tego nie dojdzie, ponieważ mam raka. Mam raka piersi. Jest o stadium bardzo zaawansowane, nie można go wyleczyć. Pozostaje śmierć, dlatego piszę do ciebie ten list. Leżę w szpitalu już drugi tydzień, lekarze mówią, że moja śmierć, to kwestia czasu. nikt o tym nie wie oprócz Simona. twojemu ojcu powiedziałam, że moja śmierć się zbliża. Zapragnęłam, aby on cię wychował, a Simon był obok. Z nim zawsze najlepiej się dogadywałaś. Moja mała księżniczko. Kocham Cię. Pamiętaj o tym. Twoja mamusia. "

Momentalnie wtuliłam się w jego tors. Po chwili wyjęłam telefon i napisałam do Simona, aby do mnie przyjechał. Niecałe 30 minut później był już w moim domu.
-Co się stało mała?-zapytał wchodząc do salonu.
-Tatoo...-podbiegłam i wtuliłam się w jego tors. Gdy spojrzałam na jego twarz z oczu płynęły mu łzy. Mnie także.

__

Zmiany w bohaterach, możecie sobie poczytać. Karta:"Bohaterowie" + zdjęcia.<3

+ Prolog i ostatni rozdział. zakończenie blooga
www.marzeniaoonedirection.bloog.pl
Komentujcie.

Jak podoba się dzisiejsza notka? Namieszała? Podoba się taki zwrot akcji.??


Natalie Malik.

wtorek, 25 września 2012

6.

Chłopacy ostro pokłócili się ze swoim managerem. Ja z Zaynem poszłam do jego pokoju. Leżeliśmy w siebie wtuleni, aż do środka wszedł Adam.
-Co chcesz?-od razu powiedział brunet.
-Przestań. Chcę z wami na spokojnie porozmawiać.-odpowiedział i usiadł na rogu łóżka.
Zayn momentalnie wstał i patrzył na niego z niemiłą miną.
-Uspokój się. Pogadać możemy.-powiedziałam, po czym od razu złagodniał. Usiadłam po turecku i spojrzałam na siwawego manegera.
-Po pierwsze chciałbym cię przeprosić Lola. Wiem, że ciężko było to tobie usłyszeć.
-Brawo, że w końcu to zrozumiałeś.-zaklaskał z poirytowaniem Zayn.
-Po drugie cieszę się, że będziecie mięli dziecko, ale musicie naprawdę nad tym pomyśleć. Jeszcze troch i będzie widać twój brzuch, co stanie się głównym tematem rozmów no i będziecie w centrum uwagi. Po trzecie nie wiadomo jak na to wszystko zareagują wasi producenci. Wątpię, żeby się cieszyli ze spadku liczby fanów.
Siedziałam zapatrzona w kropkę na pościeli. Słyszałam co do mnie mówi, ale miałam to gdzieś. Chociaż... Chwila.... Ja nie pomyślałam jak to wpłynie nie tylko na Zayna, ale i na karierę całego zespołu. Fanki znienawidzą mnie i będą ich obrażać. Co ja najlepszego wyrabiam.? Nie pozwolę na to..! Nigdy.
-Co ty mówisz... Prawdziwe fanki zosta....
-Usunę dziecko.!-wparowałam mu w połowie zdania.
-Co?-spojrzeli na mnie oboje z wywalonymi oczyma.
-To co powiedziałam przed chwilą. Usunę dziecko.
-Co zrobisz?-usłyszałam głos Louisa, który stał w drzwiach pokoju, a za nim chłopacy.-Nie zrobisz tego i koniec. To będzie nasze zespołowe dziecko. W dupie mamy jakieś tam fałszywe fanki. Wolimy mieć ciebie i malucha.
-To naprawdę słodkie, ale ja już postanowiłam.
-Tak, zrobiłaś to pod wpływem emocji. Nie zrobisz tego i koniec. Zayn ma do tego dziecka takie same prawa jak ty.
-Skarbie nawet o tym nie myśl.-poczułam jego ręce na moich ramionach.-Damy sobie radę. Odejdę z zespołu i jakoś sobie poradzimy.
-No czy was totalnie pogięło?-wstąpił w dyskusje Adam.
-Nikt nic nie będzie robił. Jutro wracamy do Londynu i porozmawiamy o tym z producentami. Ty nie odchodzisz z zespołu, a ty nie usuwasz dziecka. Koniec kropka, a teraz proszę się wyspać, bo jutro o 7 rano wyjeżdżamy.
Noc minęła.... hm.. A jak miała minąć? Ja i Zayn prawie w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy. Gdy ja już leżałam w łóżku, a on wyszedł z łazienki postanowiłam to wszystko naprawić.
-Zayn?
-Hmm?
-Możesz już przestać?
-Ale o co ci chodzi?
-Jak to o co? Chodzisz i w ogóle mnie nie zauważasz. Przestań się gniewać.
-Ja? Ja się nie gniewam.
-No chyba sobie żartujesz. Proszę cię. Przestańmy się kłócić.
-Kocham cię i chcę nasze dziecko. Nie pozwolę ci go zabić. Poradzimy sobie z zespołem i bez niego.
-Ale ja nie chcę żebyś marnował szansę na karierę.
-Pomyśl, co wolę. Ciebie i nasze dziecko czy tłumy piszczących fanek + koncerty, ciągłe podróże. hmm? Jasne, że wolę was. Pamiętaj, że póki mamy siebie zawsze sobie poradzimy.
-Ja ciebie też kochamm...-przytuliłam się do jago torsu. Teraz tylko to się liczyło. Ja i on. Ja, on i nasze dziecko. Nasza przyszłość.
Rano obudzili mnie chłopacy stojący nad naszym łóżkiem. Stali i nas budzili.
-Wstawać śpiochy...!-krzyczeli Niall i Harry skacząc po łóżku. Po prawej zauważyłam Louisa z marchewką, a obok niego Liama. Stali i patrzyli na nas.
-Co jest?-zapytałam Li. Na Louisa wciąż byłam zła za wczorajsze. Nic innego nie potrafi, tylko oceniać innych. Sam by się zabrał za znalezienie jakiejś dziewczyny na stałe.
-Przecież jest dopiero 5 rano.!!-zawrzeszczał Zayn.
-Wstawać.! Za pół godziny jedziemy ostatni raz nad wybrzeże.
-Dobra, ale spadać.!-zepchnęłam ich z łóżka, przykryłam twarz kołdrą i kimałam dalej. W oddali usłyszałam jak wychodzą z pokoju, al oczek i blondyn narzekają na zbite tyłki.
Po jakiś 15 minutach byliśmy oboje gotowi do wyjścia. Ja ubrałam się w jego siwą koszulkę "Ramones" i czarne rurki, które miałam na sobie wczoraj. Na to zarzuciłam jego wielgachną czerwoną bluzę sportową "kangurka" i moje czerwone Conversy. Włosy spięłam w wysoki kucyk. On ubrał czarną bluzkę i jasno-brązowe spodnie. Do Londynu wracaliśmy pociagiem, ponieważ na lotnisku odwołali akurat ten lot. Dzisiaj pogoda była okropna. Chłopacy usnęli. Oprócz Harrego. Ja robiłam im z loczkiem śmieszne fotki, które potem wstawiliśmy na tt i odbyliśmy Twitcama.:)
(Oto te foteczki)
Niall.
Liam.
Zayn.<3
Louis.
O godzinie 8:40 byliśmy dopiero w Londynie. Zajechaliśmy do apartamentowca o 9. Gdy zaszliśmy z Zaynem do domu postanowiliśmy sobie kimnąć, bo spotkanie w sprawie ciąży z producentami. Czyli moim wujkiem i tatom ma odbyć się o 12.
Ja poszłam ubrać się w piżamę. Gdy weszłam do sypialni zobaczyłam, jak Zayn słodko usnął w ubraniach obok mojego misia, którego dostała od niego.
Obudziłam się wypoczęta o 10:30. Poszłam do kuchni, zrobiłam stertę naleśników. Napisałam sms do chłopaków, że mogą wpaść na śniadanie. Nie musiałam długo czekać. Ale o dziwo pierwszy przyszedł Lou.
-Hey.-pokiwał mi wchodząc do środka.-Jestem pierwszy?
-Mhm. Jak widać Niall albo śpi, albo coś je i nie zauważył jeszcze sms'a.
-Lola, chciałem cię przeprosić. Wczoraj głupio postąpiłem mówiąc tak do ciebie. Po prostu byłem wkurzony, że wam przytrafia się tyle szczęścia. jesteście razem, teraz jesteś w ciąży. Mieszkacie razem. ja chyba nigdy nie znajdę kogoś takiego jak ty.
-Przesadzasz.-przytuliłam go.-Jesteś świetny. Po prostu musisz poczekać na tę jedyną.
-Jasneee...
-Dobra, zajadaj.
-Siema.-zawołała reszta chłopaków w drzwiach.
-Wchodźcie.!
Usiadłam obok nich i zajadaliśmy się naleśnikami.
Po kilkunastu minutach zszedł do nas Zayn.
-O, księżniczka wstała.-zaśmiał się Liam.
-Spadaj.-odpowiedział mu z uśmiechem.
Wziął szklankę soku pomarańczowego, usiadł obok mnie i zaczął jeść śniadanie.
-A czemu wy jeszcze nie ubrani?-zapytał mnie Lou
-No spotkanie jest o 12.
-Nieee... Przesunęli na 11:30. Za chwilę trzeba iść.
-O shit.!-krzyknęła, po czym szybko udałam się najpierw do łazienki i potem do garderoby. Już po chwili zeszłam ubrana. Gdy zeszłam Zayna nie było, ponieważ się ubierał. Chłopacy siedzieli na sofie.
-Zaczynam mu coraz bardziej ciebie zazdrościć.-oznajmił Niall.
-Trzymaj łapki przy sobie.-odpowiedział mu ochrypły głos faceta, którego kochałam. Stał on już za mną. Zeszliśmy na dół apartamentowca, po czym poszliśmy w kierunku studia. Zayn, dopychał się bułką, ponieważ nie zdążył zjeść śniadania. Już po chwili staliśmy przed drzwiami do sali konferencyjnej. Właśnie w niej miałam się dowiedzieć, co mój tata powie na ciążę z Malikiem. Kocham go i chcę z nim być.!
__

Ten rozdział jest dość krótki. Mówiłam w notce nr 4, że zawieszę jeżeli nie będzie 5 komentarzy. postanowiłam na razie go dalej prowadzić. Widzę, że dziennie mam około 30 wejść na stronę. Nie jest to  zbyt dużo, ale zawsze coś. Cieszę się, że kilka osób robi to o co proszę, czyli.

Jeżeli czytasz, to skomentuj.!

Jak notka? Podoba się? Szczerze muszę wam powiedzieć, że nie miałam na nią zbytnio pomysłu. Myślę, że nie wyszło aż tak źle. Komentujcie.!

Natalie Malik.<3

sobota, 22 września 2012

5.

Rano obudziłam się wtulona w mojego bruneta. Widząc,że on już nie śpi, tylko patrzy na słońce, które wbijało się poprzez szparę w zasłonie do pokoju.
-Witaj kochanie.-uśmiechnął się i pocałował mnie.-Welcome to Los Angeles.
-Witam mój ty mięśniaku.-uśmiechnęłam się i odwzajemniłam pocałunki.
Wstałam z łóżka i powędrowałam do pokoiku obok, gdzie na kanapie powinien spać Harry. Właśnie. Powinien.
-Gdzie on jest?
-Kto?
-Harry, gdzie się podział?
-Nie denerwuj się skarbie. Poszedł do siebie się ubrać i umyć bo za pół godziny jedziemy na plażę.
-Yyym.. Ok? A jak z Louisem? Wiesz coś?
-No właśnie nie.
-To idź się umyć, a ja szybko pójdę do chłopaków zobaczyć co u nich.
-Ok.
Wyszłam z pokoju i powędrowałam do drzwi naprzeciwko. Pędem wbiegłam do ich pokoju.
-Hey, gdzie jest Louis?
-Hey.-powitał mnie Liam.
-Ładna piżamka.-dodał marchewkowy potwór wycierając włosy.
-Dzięki Louis.-A no tak, zapomniałam że poszłam do ich w piżamie, czyli lekko prześwitującej białej bluzkę z żółtym sportowym stanikiem i krótkimi spodenkami. Założyłam ręce na talii i uśmiechnęłam się do niego.-Ja ciebie szukam, bo myślałam, że już się z Harrym pozabijaliście, a ty w najlepszym suszysz włosy.-powiedziałam na jednym tchu.
-Nic się nie martw. Z Harrym już okey. Wczoraj mnie za bardzo poniosło. Idź się ubrać lepiej.-puścił mi oczko. Wtedy czułam wzrok wszystkich, którzy byli w pokoju ( Liam, Harry, Louis, Niall ). Nie było to komfortowe uczucie. Szybko wróciłam do pokoju. Otworzyłam szafę. Popatrzyłam na ubrania, a ponieważ szliśmy na plażę postanowiłam założyć krótkie czarne szorty, do tego białą przewiewną bluzkę, a pod to mój ulubiony strój. Gdy Zayn wyszedł z łazienki opowiedziałam mu rozmowę z Lou. Weszłam szybko do łazienki, ubyłam się. Wzięłam torbę i wyszliśmy z pokoju. Na korytarzu stali już chłopacy. Zeszliśmy na dół. Od hotelu na plażę mieliśmy około 5 minut drogi. Gdy zaszliśmy znaleźliśmy miejsce w odosobnieniu. Rozłożyliśmy koce. Ja położyłam się na jednym z nich.
-Idę do baru. Idzie ktoś jeszcze?-zapytał "daddy".
-Ja.-zgłosiłam się.
Idąc ni stąd ni zowąd postanowiłam się jemu o coś zapytać.
-Liam.... Powiesz mi coś o byłej Zayna?
-Perrie?
-Mhm...
-A po co chcesz coś o niej wiedzieć?
-Ostatnio wypisywała do mnie różne meile. On o tym nie wie. Proszę nie mów mu.
-Ale dlaczego?
-No bo nie chcę. Proszę. Dla mnie....
-No więc  z tego co wiem, to ona niezbyt miła była dla niego. Zresztą dla nas wszystkich. Nikt jej nie lubił. I tyle. A czemu się rozeszli to nie wiem. Ale wiem jedno. Nie przejmuj się nią, bo nie dorasta ci do pięt.
-Dzięki.-jakoś rozmowa z nim zawsze dodawała mi otuchy. Traktowałam go jak mojego braciszka.Gdy wróciliśmy z zamówionymi napojami Liam usiadł na kocu i zajadał kanapeczki z Niallem i Harrym. Ja poszłam się wykąpać do morza. lekko ryzykowałam, bo właśnie dzisiaj miałam dostać okres. Weszłam do wody. W końcu poczułam, że ktoś wciąga mnie pod wodę. Szybko nabrałam powietrze w płuca i zanurzyłam się. To był nikt inny jak mój misiek. On podpłynął do mnie i pocałował mnie. To było naprawdę romantyczne. Wypłynęliśmy po chwili na powierzchnię. Objęłam ręce na jego szyi, a on trzymał mnie.
-Zimno mi...
-To wracamy na koc księżniczko.-uśmiechnął się do mnie i dał mi małego buziaka.
Położyliśmy się na kocu. Przykryłam się ręcznikiem i leżałam tak około godziny. Pogoda lekko się zachmurzyła, więc postanowiliśmy iść coś zjeść.
Zaszliśmy do miłej knajpki na obrzeżach miasta. Ja zamówiłam ravioli, a Zayn steka. Reszta wzięła jakieś wymyślne dania, których potem żałowali wyboru, bo im nie smakowały.
Sytuacja z Harrym i Louisem uspokoiła się. Kolejne dni, tygodnie mijały spokojnie. Wiedziałam, że muszę mu o czymś powiedzieć, jednak bałam się jego reakcji. Nadszedł dzień powrotu do Londynu. Chłopacy skończyli nagrywać teledysk, jednak pojawiły się plany kolejnych. Najpierw do "One think" potem plany do trasy koncertowej. Bałam się jak cholera.
Kurde, co ja mam mu powiedzieć. On mnie znienawidzi. Najlepiej będzie, gdy zniknę z życia chłopaków, a przede wszystkim jego. Zayn, Louis i Harry poszli na lotnisku sprawdzić bilety i takie tam. Liam usiadł obok mnie a Niall poszedł po jakieś jedzenie.
-Co jest?-zapytał mnie "daddy"
-Dobrze, a co ma być?
-No bo jakaś markotna byłaś przez cały pobyt. Coś się dzieje?
-Nie ważne, zdaje ci się.
-Jeśli coś się dzieje możesz mi o tym powiedzieć. Wiesz, że ja im nie powiem.
-No dobra. Ale obiecaj...
-Przyrzekam na życie moje i chłopaków.-położył rękę na sercu i dwa palce w górę.
-Okey. No więc. Już jakieś dwa tygodnie spóźnia mi się okres.
-Łał. Czemu on jeszcze o tym nie wie?
-A co miałabym mu powiedzieć?:"Hey Zayn, jestem w ciąży, jesteś ojcem, rozwaliłam ci karierę."
-Przesadzasz.
-Nawet nie wiesz jak on lubi dzieci. Sam ma kilkoro rodzeństwa i wielką rodzinę. On mówił kiedyś, że chciałby założyć rodzinę.
-No i co z tego. Zaczyna karierę, a ja mam mu to odebrać.?
-Nawet tak nie mów.
-Mhm...-spuściłam głowę.
-On na pewno tego chce.
-Czego chce? Kto?-zapytał Harry, za którym szli Louis i Zayn pochłonięci jakąś rozmową.
-Nic, i lepiej siedź cicho.-szepnął mu do ucha Liam.
-Spoko, spoko.
-Gotowi? Za chwilę mamy odprawę.
-No idziemy.-powiedział loczek.
-A gdzie Niall?-zapytał Lou.
-A gdzie może być? W sklepie. Jakieś żarło kupuje.-Na to wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Idą na odprawę dołączył do nas blondyn. Już po 30 minutach wystartowaliśmy. Prawie cały lot przespałam. Obudził mnie dopiero Zayn, gdy podchodziliśmy do lądowania. Już po godzinie byliśmy w domu. Zayn zaniósł walizki do garderoby, a ja poszłam się umyć. Jak to jest w czasie ciąży, pojawiają się mdłości. Po kąpieli musiałam zwymiotować. Potem szybko umyłam zęby i poszłam spać.
-Zjadłaś coś niezdrowego?-usłyszałam jego głos przy moim uchu, oraz jedo oddech na mojej szyi.
-Chyba coś mi zaszkodziło.
-Dobranoc skarbie.
-Dobranoc.
Całą noc nie mogłam spać.
Mijały kolejne tygodnie, a ja nadal nie powiedziałam jemu o ciąży. Był to już 6 tydzień. Brzuch był lekko zauważalny, ale na szczęście on tego nie spostrzegł. Mdłości powoli ustawały. Chłopacy mięli wyjechać na jakiś tydzień do Manchesteru, a ja miałam wolne. Postanowiłam w tym czasie zająć się sobą i wymyślić jak powiedzieć o tym Zaynowi.
W poniedziałek rano odesłałam chłopaków vanem, a ja wybrałam się na badania kontrolne. To co usłyszałam przeraziło mnie totalnie. Moja ciąża była zagrożona. Jelita dziecka były poza macicą, przez co mogło umrzeć w czasie porodu. Jeżeli przeżyje będzie musiało mieć kilka operacji. Napisałam o tym wszystkim do Liama. Postanowiłam nie zwlekać dłużej z powiedzeniem jemu o ciąży. Wsiadłam w samochód i pojechałam do nich. Gdy zajechałam chłopacy byli właśnie w trakcie koncertu.
Ich manager wpuścił mnie za kulisy. Gdy skończyli show, nieźle się ucieszyli, na mój widok.
-Hey skarbie?-przytulił mnie Zayn.-Co tu robisz?
-Musimy pogadać. I to poważnie
-uuuu....-usłyszałam lekki chórek z tyłu. Spojrzałam jeszcze na Liama, który podniósł do góry kciuki.
-Dobra, chodźmy do garderoby.
Weszliśmy do pokoiku, w którym było pełno ubrań, kosmetyków, planów i innych rzeczy.
-Co się stało?
-Lepiej usiądź.-wskazałam na kanapę w kącie pokoiku. Sama usiadłam na krześle przed lustrem. Obróciłam się do niego tyłem. Nastała cisza. Jak ja mam zacząć?
-Powiesz w końcu?
-Zayn.... Jestem w ciąży...-spojrzałam w jego oczy. Ni to były przepełnione złością, ni szczęściem.
-Naprawdę?
-Tak...
-Ale na 100%?
-Tak. To już 6 tydzień.
-Dlaczego mi tego wcześniej nie powiedziałaś?
-Bałam się, że ze mną zerwiesz.
-Jak mogłaś tak w ogóle pomyśleć?-wstał z kanapy.- Nie widzisz, że zależy mi na tobie jak na nikim innym?-ukucnął przede mną i złapał mnie za rękę.-Kocham cię i chcę być z tobą. Cieszę się, że będziemy mieli dziecko. Już od dawna o tym myślałem. I kiedy cię poznałem zdałem sobie sprawę, że to ty jesteś ta jedyną. Nie płacz, proszę.....
-Dopiero wtedy spostrzegłam, że lecą mi łzy. Szybko je otarłam,a on wtulił się w mój brzuch.
-Jeszcze jedno.
-Co?
-Dzisiaj byłam u lekarza.
-I??
-Ta ciąża jest zagrożona. Jelita dziecka zaczynają się rozwijać poza macicą, przez co może umrzeć podczas porodu, lub będzie miał operacje po urodzeniu.
-Poradzimy sobie. Kocham cię i nasze dziecko też.
-Ja ciebie też.<3
Pocałowałam go. Po chwili do pokoju wparowali chłopacy.
-Wiemy już wszystko. Będzie dobrze. Zobaczysz.-powiedział Louis po czym przytulił mnie.
-Poradzimy sobie z tym.-podszedł do mnie Harry, po nim Liam, na końcu Niall.
-Będziemy wujkami.-uśmiechnął się blondyn.
-Coś ty powiedział?-w tej chwili do pokoju wszedł ich manager. Po chwili spojrzał na mnie i Zayna, a potem na mój brzuch.
-Żartujecie sobie?
-Nie, będziemy mięli dziecko.-powiedział z dumą mój chłopak.
-No chyba się pomyliliście. Masz usunąć ciążę i nigdy o tym nie wspominać.-wskazał na mnie pacem a ja poczułam że moje serce pęka na pół.

wtorek, 18 września 2012

4.

Tak na początku. Sorki, że dawno nie pisałam, ale szkoła daje ostro popalić, a jeżeli chce iść do wymarzonej szkoły muszę mieć dobre ocenki. Notki postaram się dodawać minimum 2 razy w tygodniu. Po drugie jestem lekko zasmucona faktem, że jest mało komentarzy. Wejścia rosną, ale nie ma zaskakujących wyników. Coraz bardziej zastanawiam się czy prowadzenie pierwszego i drugiego blooga ma jakikolwiek sens. Jeżeli nadal chcecie czytać moje notki proszę o komentarze. Będę podawała za ile komentarzy NN. Następny rozdział będzie was kosztował 5 kometarzy. Myślę, że to nie jest dużo. Miłego czytania.

___

Po naszym spacerze nic wielkiego się nie działo. Pojechaliśmy do domu. On miał mieszkanie po prawej a ja po lewej. Mieszkaliśmy naprzeciwko siebie. To było dość wygodne, bo często się spotykaliśmy. Nie tylko ja z nim, ale również z chłopakami.
Kolejne dwa tygodnie minęły zadziwiająco szybko. Przygotowania do wyjazdu chłopaków do Ameryki szły pełną parą. Już jutro mięliśmy samolot. Dzisiaj więc zaprosiłam wszystkich łącznie z dziewczynami chłopaków na kolację z małą imprezką, a raczej posiadówą.  Z Zaynem już byliśmy razem na prawdę. Polubiliśmy się, a nawet zakochaliśmy się w sobie. Nie musimy udawać. O godzinie 17 już wszyscy byli u mnie. Ja gotowałam, a dziewczyny nakładały do stołu. Chłopacy jak to chłopacy grali w PS i śmiali się w salonie. Z Dan i El dogadywałam się znakomicie. Można by powiedzieć, że się zaprzyjaźniłyśmy.
-Jak tam ty i Zayn?-zapytała mnie Dan siedząc naprzeciwko mnie w kuchni razem z El.-Nadal udajecie związek?
-Nie.
-Czyli nie jesteście razem?
-Jesteśmy.
-Czekaj czekaj. Czyli wy... ale... na serio?
-Serio serio.
-To super.
-Słyszałam, że nawet Harry ma jakąś "koleżankę".-powiedziała robiąc cudzysłów.
-To super.-dodała El.
-Tylko Niallowi trzeba coś znaleźć...-zaczęła Dan.
-No więc robię Gyros i pierogi polskie.-przerwałam jej, bo nadchodzili chłopacy.
-Ale...... O już wam się gra znudziła.-odburknęła Dan, po czym podziękowała mi uśmiechem.
-Czyżbyś gotowała coś z polski??-zapytał Zayn podchodząc do mnie i wąchając zapachy.
-Tak.
-Oooo... W końcu porządne jedzenie.-poklepał się blondyn po brzuchu.
-Przecież ty nawet nic nigdy nie jadłeś z Polski.
-no wiem, ale pisali w necie, że mają dobre jedzenie.-Na to zdanie wszyscy się zdziwiliśmy, bo zazwyczaj Niall wolał konsumować jedzenie a nie czytać o nim.-No co, musiałem się czegoś dowiedzieć o twoim ojczystym kraju.
-W połowie ojczystym.
-No dobra, ale zawsze coś. Dalej bo głodny jestem-zasiadł do stołu, po czym uczyniła to reszta, a ja wniosłam jedzenie.
Wszyscy zachwycali się jedzeniem, choć w gotowaniu nie byłam świetna.
-Musimy wam coś powiedzieć.-powiedział Zayn łapiąc mnie za rękę.
-Hmmm?-hymowali wszyscy połykając zawartość ich buzi.
-No więc ja i Lola jesteśmy razem, ale nie na przymus.
-Super.-powiedział Lou.
-Ale to nie wszystko.
-Wyprowadzam się od was. To znaczy nas... No wiecie o co mi chodzi.
-A gdzie będziesz mieszkał?
-Będę mieszkał z Lolą. Ona mieszka sama, bo Ann zamieszkała ze swoim chłopakiem.
-Ooo... No to teraz nie będę się wysypiał.
-Przestań. Super, cieszymy się, że w końcu oddasz nam łazienkę.
-Dzięki chłopaki, tez będę za wami tęsknił.
Po kolacji wszyscy rozsiedli się na kanapie, ja włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam do salonu. Zayn poklepał jego kolana, abym na nich usiadła, więc zrobiłam tak jak mi kazał.
-Co robimy?-zapytał Liam.
-Nie wiem. Możemy jakiś film obejrzeć.-zaproponował Lou.-Po tych ostatnich romansidłach nie mogę dojść do siebie.
-Okey, a co obejrzymy?-zapytał Zayn.
-Co powiecie na Step Up 3 albo jakiś horror?-zaproponowała El.
-HORROR.!!-wykrzyknęli chłopacy.
-Okey okey. Może "Dom woskowych ciał"?(dedyk dla Gumioka)-zaproponowałam
-No dobra.
Tak więc czas minął nam w dość strasznej atmosferze, ale nie byłam zła, bo miałam pretekst, żeby móc przytulać się do niego caaaały czas.
-To my się zbieramy, a wy dziecioczki idźcie grzecznie i wcześnie spać.-zaśmiał się Louis wstając z kanapy, po czym rozczochrał włosy Zaynowi.
Zaraz po nim z mojego... co ja mówię, naszego mieszkania wyszli wszyscy a my zostaliśmy sami.
-Idziesz się kąpać?-zapytałam go.
-Nie, chwilę posiedzę na tt i dopiero później pójdę.
-Dobra, to ja idę pierwsza.
Poszłam do łazienki w mojej sypialni i weszłam pod prysznic. Gdy już się umyłam wyszłam w ręczniku do sypialni, aby przejść do garderoby. Na łóżku zastałam mojego chłopaka gapiącego się w ekran laptopa i siedzącego w samych bokserkach.
-O, już skończyłaś?-odstawił laptop i podszedł do mnie
-Mhm..-odwróciłam się i skierowałam do garderoby
-a ty gdzie mi uciekasz?-złapał dłońmi moją dłoń i przyciągnął do swojej.
Po chwili wylądowaliśmy nadzy w łóżku.
Kochaliśmy się. Tym razem jednak wszystko zapamiętałam, każdy pocałunek, każdy dotyk, każde jęknięcie. Wszystko to zapamiętałam. Po wszystkim Zayn położył się obok mnie, a ja przytuliłam się do niego kładąc głowę na jego piersi. On objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Jego serce biło teraz trzy razy szybciej, moje również.
-Kocham cię.-powiedział szeptając mi do ucha.
-Ja ciebie też.-uśmiechnęłam się i pocałowałam delikatnie ciesząc się tą chwilą.
Usnęliśmy, przynajmniej ja. Odleciałam momentalnie. Obudziłam się, a raczej obudził mnie budzik. Była 6:30. O 8:15 mięliśmy samolot. wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam się, po czym założyłam wcześniej wybrane już ubrania. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie spotkałam mojego skarba.
-O, witaj kochanie. -podszedł i pocałował mnie na powitanie.-Zrobiłem dla ciebie śniadanie. Siadaj.-wskazał na krzesło.
-Ty robisz śniadanie?-zapytałam zdziwiona.
-Noo muszę o ciebie dbać. Zajadaj.-usiadłam i zaczęłam jeść naleśniki które dla mnie zrobił.-Gadałem z chłopakami. O 7:30 ma być samochód na dole.
-To już za 10 minut.-oznajmiłam.
-Mhm...-potwierdził chowając naczynia do zmywarki.
Pobiegłam szybko na górę, po moją torebkę do której wrzuciłam husteczki, mp4, książkę, telefon, tableta oraz notes w którym miałam zapisane wszystkie wiadomości na temat hotelu i dojazdu do niego. Zeszłam na dół. Wyjechałam na korytarz z walizką. Z mieszkań wychodził właśnie reszta zespołu. Zayn czekał już na windę ze swoją walizką. Doszłam do niego, a po chwili stała koło nas reszta.
-Wiecie co.-zaczął Lou-Jakoś wczoraj nie mogłem spać.-uśmiechnął się po czym spojrzał na mnie i Zayna.-Wy też?-spojrzał na chłopaków.
-A no wiesz, ja też nie mogłem.-odpowiedział mu Harry smiesznie podnosząc brwi i spoglądają na nas.
-Oj przestańcie, jakbyście wy jedyni nie uprawiali seksu.-wkurzył się Zayn, po czym jego złość zmieniła się w śmiech.
-No dobra dobra.-odpowiadali jeden po drugim.
-Ale moglibyście trochę ciszej.-dodał Lou.
Droga na lotnisko minęła szybko, zanim się obejrzeliśmy siedzieliśmy już w samolocie. oczywiście ja obok mojego misia. Już po chwili startowaliśmy.
Po około 21 godzinach lot byłam tak zmęczona, że moim jedynym marzeniem było spanie w hotelu. Niestety chłopacy byli na tyle radośni, że wyciągnęli mnie na miasto,a wieczorem mięliśmy iść do klubu.
No cóż. Jesteśmy w Californii w Los Angeles. Strasznie tu ciepło. Nie raz narzekam na pogodę w Londynie, ale tutaj nie mogłabym mieszkać, choć to fajne miasto. Po kilkugodzinnym zwiedzaniu zaszliśmy do hotelu i poszliśmy odpocząć i przyszykować się na 22 do klubu. była 19, więc postanowiłam razem z Zaynem zdrzemnąć się do 20:30. O ustalonej godzinie zadzwonił budzik. Wstaliśmy, ogarnęliśmy dupy. Ubraliśmy się. Zayn jak zawsze bardzo fajnie. Ja (+ ciemnobrązowa kopertówka) ? Może nie tak fajnie jak on, ale według niego wyglądałam bosko.
Zeszliśmy na dół, gdzie czekali na nas chłopacy. Weszliśmy wszyscy do vana i pojechaliśmy pod klub. Jak to pod miejscówką wieluu słynnych gwiazd było pełno paparazzi. Wyszliśmy i szybko przemknęliśmy do środka. Bawiliśmy się doobrze. o godzinie 4 w nocy byliśmy już w pokojach. Harry pokłócił się o coś z Louisem, nie wiem dokładnie o co poszło, ale Harry miał dzisiaj nocować u nas w pokoju, a Lou z Liamem i Niallem. Ja od razu poszłam się wykąpać,a po mnie wszedł do łazienki Zayn.
-Co jest?-zapytałam Harrego wciągając butelkę wody.
-Nie ważne.
-Ważne, bo po jutrze na planie macie być najlepszymi przyjaciółmi pod słońcem.-chyba go to chwyciło, więc usiadłam obok niego na sofie.-No więc.... Ale nikomu o tym nie powiesz? Nawet Zaynowi...
-Dobraa...-westchnęłam.-Słowo honoru.
-Okey. Więc już od dawna podobała mi się Eleanor. No i powiedziałem to Louisowi, bo byłem pijany. Normalnie bym tego nie powiedział, a że on był podpity to zaczął się rzucać.
-A Eleanor o tym wie?
-Wie, boo....
-Bo?
-Bo ona zerwała z Louisem i powiedziała, że go nie kocha i kazała mi przekazać, że nie jest zainteresowana żadnym z nas.
-Co?-wydreptał z łazienki Zayn.-Co wyście odwalili?
-No, nie miałeś o tym wiedzieć.
-A w czym by to pomogło?
-No niby w niczym...
-No właśnie. Idźmy wszyscy spać, a jutro pogadamy o wszystkim na spokojnie jak wytrzeźwiejemy.
-No dobra. To dobranoc.-powiedział loczek kładąc się na sofie.
My poszliśmy do sypialni, zamknęliśmy drzwi. Położyłam się na łóżku i wzięłam laptopa. Weszłam na tt. Nie było nic ciekawego poza postem od fanki chłopaków  kilku wiadomości od nich.Post brzmiał:
"Zayn nie jest dla ciebie, nie myśl, że nie wiemy co kąbinujesz. On wcześniej czy później i tak z tobą zerwie. OGARNIJ SIĘ DZIEWCZYNO.!!"
Po tych słowach rozbeczałam się. Zayn szybko usiadł obok mnie i spojrzał na post.
-Poczekaj.-wziął laptop i zaczął coś pisać.
-Co robisz?
-Nie ważne.
-Ważne.
-Nie pokażę.
Wzięłam tableta i weszłam na mojego tt. Spojrzałam na jego profil. Dodał post z naszym zdjęciem w łóżku, które zrobiliśmy sobie dość dawno. pod nim pisało:
"Ta dziewczyna daje mi szczęście, przy niej czuję, że mam po co żyć. Jeżeli tego nie uszanujecie nie macie prawa nazywać się moimi fankami. Kocham cię Lola.<3 Zayn.xx"
-Dlaczego to zrobiłeś?
-Bo cię kocham.-odpowiedział szybko patrząc mi prosto w oczy bez żadnego mrugnięcia.
-Kocham cię mój ty wariacie.-usiadłam na nim i pocałowałam go bardzo namiętnie.