Siemka, właśnie zauważyłam, że zostałam nominowana do nagrody "Libster Award", co mnie bardzo cieszy.
Dziękuję za nominację.<3
_____
Oto krótki opis tej zabawy:
Nominacja ta jest otrzymana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.
_____
Szczególne podziękowania do http://mylifeismineok.blogspot.com
Oto pytania:
1. Co zainspirowało Cię do pisania tego blooga?
No cóż, już od jakiegoś czasu, chyba od około 6 miesięcy interesuję się bloogami z opowiadaniami, aż w końcu przez moją bujną wyobraźnię i fascynację 1D, postanowiłam stworzyć to opowiadanie.
2. Masz swoich idoli? Jeżeli tak wymień ich i napisz dlaczego właśnie oni?
Jest ich dużo... Trudno wymienić, ale wiedzcie, że są.
3. Czy miałaś w dzieciństwie ulubioną maskotkę?
Jasne, miałam Pana Uszatka. Mimo, że teraz mam 15 lat, to nadal mam pluszaka Pana Zdzisia.
4. Twój ulubiony piłkarz?
Szczerze, nie interesuję się zbytnio sportem, ale chyba Robert Lewandowski.
5. Ulubiona książka?
Oczywiście trylogia Suzanne Collins "Igrzyska śmierci" oraz Curtis Sittenfeld "Szkoła uczuć".
6. Która piosenka z TMH podoba Ci się najbardziej?
Bez chwili namysłu "Little Things".
7.Ulubiony film?
Kocham "Sagę Zmierzch" ale jeszcze bardziej uwielbiam oglądać "Pamiętniki Wampirów", choć jest to serial.
8.Czy masz rodzeństwo?
Tak, mam młodszego brata.
9.Czy masz ulubionego członka z zespołu 1D?
Jasne, jest to Zayn i Louis. Nie umiem pomiędzy nimi wybrać... Inni również są seksowni.<3
10.Twój dzwonek w telefonie?
Jamal-Defto
11.Od jak dawna jesteś Directioner?
Nie mam pojęcia. Po prostu zaczęłam się tym zajmować i interesować i tyle.
No więc, to są moje nominacje:
1. http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com/
2. http://makethislifeeasier.blogspot.com/
3. http://mystoryaboutonedirection-milly.blogspot.com/
4. http://ilovecarrotsandboys.blogspot.com/
5. http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/
6. http://youonlyliveonce2509.blogspot.com/
7. http://shining-from-the-stars-above.blogspot.com/
8. http://i-wish-one-directionn.blogspot.com/
9. http://i-am-falling-in-love.blogspot.com/
10. http://twinkle-in-eye.blogspot.com/
11. http://zyj-swoim-zyciem.blogspot.com/
A to moje pytania:
1. Masz przyjaciółki, które również są Directionerkami?
2. Ulubiona piosenka z albumu 'Up All Night'?
3.Ulubiona piosenka z albumu 'Take Me Home'?
4. Jaki był powód, aby zacząć pisać blooga?
5. Co najbardziej lubisz w pisaniu opowiadań?
6. Kogo wolisz? Zayn czy Louis? Dlaczego??
7. Co myślisz o piosence 'Little Things'?
8. Czekasz na przyjazd 1D do Polski?
9. Obserwujesz ich działania, wywiady i występy?
10. Chciałabyś zamieszkać w Londynie i poznać ich osobiście?
11. Gdybyś mogła sobie wybrać któregoś z członków 1D, który to by był??
Wszystkie w większości dotyczą 1D.<3
To tyle.
Do rozdziału 26.<3
Natalie Malik.<3
wtorek, 20 listopada 2012
poniedziałek, 19 listopada 2012
25.
-Siemka mała...!-wpadł do pokoju Zayn, Louis, Natalie i Danielle.
-Hey.-odpowiedziałam niechętnie i wróciłam do pakowania moich leków, które niestety muszę brać. Poczułam jak w moim żołądku flaki wywracają się na drugą stronę. Od jakiś trzech dni kompletnie nic nie jadłam, tylko piłam wodę. Mulat podszedł do mnie i pocałował z policzek.
-Możemy jechać?-spytała brunetka cały czas gapiąc się na telefon.
-Tak, jasne. Mam ochotę na święta....-postarałam się udawać entuzjazm i chyba udało mi się ich przekonać.
#5 dni później#
W końcu w domu... Jak dobrze. Na szczęście powróciła mi pamięć z tamtejszego miesiąca. Ja i Zayn oddaliliśmy się od siebie. Nie jest już tak jak było, ale chcemy to naprawić i to jest najważniejsze.
-A więc, powiedzcie mi co jest waszym problemem?-zadała pytanie nasza pani psycholog. Postanowiliśmy iść do niej, bo sami zapewne sobie z tym nie pomożemy... On nie ma do mnie zaufania, a ja się go lęka po tym jak mnie popchnął.
Opowiedziałam naszej lekarce a ona postanowiła abyśmy poszli na jogę dla par. Wiem, to jest pojebane i mi nie podoba się to tak samo jak jemu, ale według jej opinii to nam pomoże. Jeżeli przychodzi w życiu taki moment, że chcesz zrobić wszystko dla dobra naszego i ukochanej osoby zrobimy nawet najgłupszą rzecz na świecie. Powiedziałam dosadnie Louisowi, że wolę go jako przyjaciela na całe życie niż jako ukochanego.
-Ona jest chyba walnięta.-skomentował to mulat, gdy już wracaliśmy do domu.
-A mnie się podoba, spędzimy więcej czasu razem i ....
-I?
-I zależy mi na nas, na tobie, więc zrobię każdą głupotę, którą ona nam poleca.
-Kocham cię, wiesz??
-Ja ciebie też.-złapał moją dłoń.
-Co robimy wieczorem?
-Nie wiem, co ty na to, gdybyśmy zaprosili wszystkich i pobawili się jak male dzieci?
-To nie jest wcale taki głupi pomysł.
-No i trzeba obgadać z nimi plany na sylwestra.
-My już wszystko obgadaliśmy. Jedziemy do Bradford, będzie tam impreza Justina Biebera i mamy zaproszenia, a przenocujemy u moich rodziców.
-Jak wy....??
-Normalnie.
-A Louis.?
-Jedzie. Wiesz, postanowiłem, że nie będę się z nim kłócił. Rozumiem dlaczego się w tobie zakochał.
-Bo jesteś niesamowita.-dodał po jakimś czasie.
-Ty też.
-Dobrze, że rozumiesz jak bardzo jest dla mnie ważny... Jest moim przyjacielem na zawsze.
-A jak wy się ogólnie poznaliście?
-Bo miałam przyszywaną ciocię w Doncoaster i tam się właśnie poznaliśmy, gdy byłam na wakacjach. Miałam zaledwie 14 lat, ale od razu się polubiliśmy i odwiedzaliśmy się bardzo często.
-Czyli znacie się już jakieś... jakieś 6 lat.
-No.
-Ja nie mam takich przyjaciół.
-Masz mnie.-spojrzałam na niego słodko, a po chwili byliśmy już na podjeździe naszego domu.
W salonie na kanapie siedział Lou z Natalie i Nathanem na kolanach bruneta.
-Jak było?-spytała blondynka.
-Mocno walnięta?
-Louis, ty jesteś walnięty.-schrzanił go mulat.
-Ja też.
-A więc powiedziałem Loli o sylwestrze.
-I jak mała?
-Dobrze, Natalie, mówili ci o planie?
-Tak, chciałabym jechać, ale nie mogę.
-Czemu?-spojrzeliśmy na nią wszyscy łącznie z jej partnerem.
-Bo jadę do Crewe.
-Do kogo?
-Przepraszam Louis, ale umówiłam się już na ten sylwester z przyjaciółką, która mieszka tam od kilku lat.
-Musisz?
-Obiecałam. Chciałabym być z wami, ale ona jest chora i nie wiem kiedy się z nią zobaczę po raz kolejny.
-No dobrze...-posmutniał brunet.
-Wynagrodzę ci to.-pocałowała go w czubek nosa, a on zachichotał.
-Wyjeżdżamy już jutro po obiedzie.-dodał mulat. Lou objął blondynkę, a ja zabrałam Nathanka z kolan bruneta.
-Chciałabym z wami posiedzieć, ale idę ubrać małego i spakować jego ubranka.
-To my obejdziemy domy reszty i wrócę za chwilę.-usłyszałam głos Zayna, który wychodził na ogród, przez który możemy przejść do domów naszych przyjaciół.
Siedzę na górze i pakuję ubranka małego do jego niebieskiej walizeczki. Nathanka przebrałam i teraz śpi spokojnie w kojcu na dole. Poczułam wibracje mojego telefonu. Dostałam wiadomość od Max'a."Siemka, będziemy z zespołem u Justina. Do zobaczenia. xoxo Max."
Co on ode mnie? I w jakim celu pisze mi, że będą u Justina po jutrze na imprezie??
-Coś się stało?-spytał Zayn wchodząc do pokoju.
-Max napisał mi, że będzie z zespołem u Justina.
-Po co?
-Nie wiem. Jedynie co z nim gadałam, to w szpitalu po śmierci Nathana.
-Nie martw się. Dowiemy się wszystkiego jak tam pojedziemy.
Tym razem usłyszałam piosenkę 'Sumertime Sadness'.
-Kto to?
-Taylor.
-Gadajcie a ja idę pakować moje ubrania.
-Hejka.
-Siemka. Mówili ci o imprezie?
-Tak, właśnie pakuję małego.
-Super, co nie?
-Może być, ważnę, że będę z wami.
-Jedziemy na jakieś zakupy, bo ja nie mam żadnych fajnych sukienek na tą imprezę.
-No dobra, wjadę po ciebie tak za godzinkę. Okey?
-Dobra, będę czekać.
-A jedzie ktoś jeszcze?
-Zadzwonię do dziewczyn i ci napiszę.
-Dobra.-wyszłam od małego i poszłam do naszej garderoby.-Zayn, wychodzisz gdzieś dzisiaj?
-Nie, leci mecz i wpada do nas Lou z Harrym.
-To super, bo ja chcę jechać z Tay na zakupy.
-Kiedy?
-Za godzinkę.
-Dobra, to uszykuj tylko swoje ubrania, które weźmiesz a ja je spakuję.
-Jesteś kochany.-podeszłam do niego od tyłu. Klęczał i szukał koszulek w szufladzie, a ja go objęłam od tyłu i pocałowałam w szyję.
-Mmm...-zamruczał, na co wybuchłam śmiechem.
Uklęknęłam obok i zaczęłam wyciągać ubrania.
-Gdzie mam te białe koszulki, co ostatnio kupiłem w Polsce?
-Tutaj.-sięgnęłam ręką po bluzki, a razem z nimi wypadło małe, kwadratowe i czerwone pudełeczko.-Co to?
-No bo... Miałem ci to dać w sylwestra, ale dam ci to już teraz.
-C-c-co?
-Otwórz.-zrobiłam to co kazał. W środku jest mały srebrny pierścionek z niebieskim kamieniem a w okół wysadzany mniejszymi brylancikami.
-Kochanie, ale piękny... Ale z jakiej to okazji?
-Chciałem dać ci go od tak. Zobaczyłem go w Polsce i od razu wiedziałem, że ci się spodoba.
-Jesteś niesamowity.-położyłam ręce na jego barki i obdarzyłam go namiętnym pocałunkiem.
Po około trzygodzinnych zakupach z Danielle, Taylor i Emily wróciłam z sukienką. Cieszę się z tego wypadu, ponieważ dziewczyny również znalazły sobie kreacje na sylwestra.
#Następny dzień#
-Jedziemy, reszta do nas dojedzie.-zadecydował mulat włączając silnik samochodu. Po jakiejś godzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Na resztę, nie musieliśmy długo czekać, bo zajechali do nas mniej więcej w czterdzieści minut.
-Skarbie zaniesiesz to do jadalni?
-Jasne Trish.-wzięłam stos talerzy i sztućców i zaniosłam na stół. Zaczęłam wszystko układać, gdy skończyłam wróciłam do kuchni.
-Pomóc w czymś jeszcze?
-Nie, już wszystko gotowe. Mam szansę na krótką rozmowę z tobą dzisiaj?
-Jasne.
-To super, a teraz zawołaj wszystkich na kolację.
-A o czym chcesz pogadać.
-Jak to o czym... O waszym ślubie. Przecież to już za niecałe dwa tygodnie....
___
No to, tak.
1.Dziękuję wam za ponad 2,800 wejść.
2.Dziękuję za dotychczasowe komentarze.
3.Zawieszam na razie blooga 2, ponieważ chcę się teraz skupić na tym.
4.Kolejne to chyba dobra wiadomość, bo po wielu namowach mego murzyna postanowiłam przedłużyć tego blooga do około 50 rozdziałów, a następnie będę pisała tamten.
5.Jeżeli chcecie kolejne rozdziały komentujcie dodawane przeze mnie notki.
6.Możecie zadawać wszelkie pytania na www.ask.fm/xnataliemalik
To tyle...
Kolejna notka przewidywana na środę lub czwartek.
Natalie Malik.<3
-Hey.-odpowiedziałam niechętnie i wróciłam do pakowania moich leków, które niestety muszę brać. Poczułam jak w moim żołądku flaki wywracają się na drugą stronę. Od jakiś trzech dni kompletnie nic nie jadłam, tylko piłam wodę. Mulat podszedł do mnie i pocałował z policzek.
-Możemy jechać?-spytała brunetka cały czas gapiąc się na telefon.
-Tak, jasne. Mam ochotę na święta....-postarałam się udawać entuzjazm i chyba udało mi się ich przekonać.
#5 dni później#
W końcu w domu... Jak dobrze. Na szczęście powróciła mi pamięć z tamtejszego miesiąca. Ja i Zayn oddaliliśmy się od siebie. Nie jest już tak jak było, ale chcemy to naprawić i to jest najważniejsze.
-A więc, powiedzcie mi co jest waszym problemem?-zadała pytanie nasza pani psycholog. Postanowiliśmy iść do niej, bo sami zapewne sobie z tym nie pomożemy... On nie ma do mnie zaufania, a ja się go lęka po tym jak mnie popchnął.
Opowiedziałam naszej lekarce a ona postanowiła abyśmy poszli na jogę dla par. Wiem, to jest pojebane i mi nie podoba się to tak samo jak jemu, ale według jej opinii to nam pomoże. Jeżeli przychodzi w życiu taki moment, że chcesz zrobić wszystko dla dobra naszego i ukochanej osoby zrobimy nawet najgłupszą rzecz na świecie. Powiedziałam dosadnie Louisowi, że wolę go jako przyjaciela na całe życie niż jako ukochanego.
-Ona jest chyba walnięta.-skomentował to mulat, gdy już wracaliśmy do domu.
-A mnie się podoba, spędzimy więcej czasu razem i ....
-I?
-I zależy mi na nas, na tobie, więc zrobię każdą głupotę, którą ona nam poleca.
-Kocham cię, wiesz??
-Ja ciebie też.-złapał moją dłoń.
-Co robimy wieczorem?
-Nie wiem, co ty na to, gdybyśmy zaprosili wszystkich i pobawili się jak male dzieci?
-To nie jest wcale taki głupi pomysł.
-No i trzeba obgadać z nimi plany na sylwestra.
-My już wszystko obgadaliśmy. Jedziemy do Bradford, będzie tam impreza Justina Biebera i mamy zaproszenia, a przenocujemy u moich rodziców.
-Jak wy....??
-Normalnie.
-A Louis.?
-Jedzie. Wiesz, postanowiłem, że nie będę się z nim kłócił. Rozumiem dlaczego się w tobie zakochał.
-Bo jesteś niesamowita.-dodał po jakimś czasie.
-Ty też.
-Dobrze, że rozumiesz jak bardzo jest dla mnie ważny... Jest moim przyjacielem na zawsze.
-A jak wy się ogólnie poznaliście?
-Bo miałam przyszywaną ciocię w Doncoaster i tam się właśnie poznaliśmy, gdy byłam na wakacjach. Miałam zaledwie 14 lat, ale od razu się polubiliśmy i odwiedzaliśmy się bardzo często.
-Czyli znacie się już jakieś... jakieś 6 lat.
-No.
-Ja nie mam takich przyjaciół.
-Masz mnie.-spojrzałam na niego słodko, a po chwili byliśmy już na podjeździe naszego domu.
W salonie na kanapie siedział Lou z Natalie i Nathanem na kolanach bruneta.
-Jak było?-spytała blondynka.
-Mocno walnięta?
-Louis, ty jesteś walnięty.-schrzanił go mulat.
-Ja też.
-A więc powiedziałem Loli o sylwestrze.
-I jak mała?
-Dobrze, Natalie, mówili ci o planie?
-Tak, chciałabym jechać, ale nie mogę.
-Czemu?-spojrzeliśmy na nią wszyscy łącznie z jej partnerem.
-Bo jadę do Crewe.
-Do kogo?
-Przepraszam Louis, ale umówiłam się już na ten sylwester z przyjaciółką, która mieszka tam od kilku lat.
-Musisz?
-Obiecałam. Chciałabym być z wami, ale ona jest chora i nie wiem kiedy się z nią zobaczę po raz kolejny.
-No dobrze...-posmutniał brunet.
-Wynagrodzę ci to.-pocałowała go w czubek nosa, a on zachichotał.
-Wyjeżdżamy już jutro po obiedzie.-dodał mulat. Lou objął blondynkę, a ja zabrałam Nathanka z kolan bruneta.
-Chciałabym z wami posiedzieć, ale idę ubrać małego i spakować jego ubranka.
-To my obejdziemy domy reszty i wrócę za chwilę.-usłyszałam głos Zayna, który wychodził na ogród, przez który możemy przejść do domów naszych przyjaciół.
Siedzę na górze i pakuję ubranka małego do jego niebieskiej walizeczki. Nathanka przebrałam i teraz śpi spokojnie w kojcu na dole. Poczułam wibracje mojego telefonu. Dostałam wiadomość od Max'a."Siemka, będziemy z zespołem u Justina. Do zobaczenia. xoxo Max."
Co on ode mnie? I w jakim celu pisze mi, że będą u Justina po jutrze na imprezie??
-Coś się stało?-spytał Zayn wchodząc do pokoju.
-Max napisał mi, że będzie z zespołem u Justina.
-Po co?
-Nie wiem. Jedynie co z nim gadałam, to w szpitalu po śmierci Nathana.
-Nie martw się. Dowiemy się wszystkiego jak tam pojedziemy.
Tym razem usłyszałam piosenkę 'Sumertime Sadness'.
-Kto to?
-Taylor.
-Gadajcie a ja idę pakować moje ubrania.
-Hejka.
-Siemka. Mówili ci o imprezie?
-Tak, właśnie pakuję małego.
-Super, co nie?
-Może być, ważnę, że będę z wami.
-Jedziemy na jakieś zakupy, bo ja nie mam żadnych fajnych sukienek na tą imprezę.
-No dobra, wjadę po ciebie tak za godzinkę. Okey?
-Dobra, będę czekać.
-A jedzie ktoś jeszcze?
-Zadzwonię do dziewczyn i ci napiszę.
-Dobra.-wyszłam od małego i poszłam do naszej garderoby.-Zayn, wychodzisz gdzieś dzisiaj?
-Nie, leci mecz i wpada do nas Lou z Harrym.
-To super, bo ja chcę jechać z Tay na zakupy.
-Kiedy?
-Za godzinkę.
-Dobra, to uszykuj tylko swoje ubrania, które weźmiesz a ja je spakuję.
-Jesteś kochany.-podeszłam do niego od tyłu. Klęczał i szukał koszulek w szufladzie, a ja go objęłam od tyłu i pocałowałam w szyję.
-Mmm...-zamruczał, na co wybuchłam śmiechem.
Uklęknęłam obok i zaczęłam wyciągać ubrania.
-Gdzie mam te białe koszulki, co ostatnio kupiłem w Polsce?
-Tutaj.-sięgnęłam ręką po bluzki, a razem z nimi wypadło małe, kwadratowe i czerwone pudełeczko.-Co to?
-No bo... Miałem ci to dać w sylwestra, ale dam ci to już teraz.
-C-c-co?
-Otwórz.-zrobiłam to co kazał. W środku jest mały srebrny pierścionek z niebieskim kamieniem a w okół wysadzany mniejszymi brylancikami.
-Kochanie, ale piękny... Ale z jakiej to okazji?
-Chciałem dać ci go od tak. Zobaczyłem go w Polsce i od razu wiedziałem, że ci się spodoba.
-Jesteś niesamowity.-położyłam ręce na jego barki i obdarzyłam go namiętnym pocałunkiem.
Po około trzygodzinnych zakupach z Danielle, Taylor i Emily wróciłam z sukienką. Cieszę się z tego wypadu, ponieważ dziewczyny również znalazły sobie kreacje na sylwestra.
#Następny dzień#
-Jedziemy, reszta do nas dojedzie.-zadecydował mulat włączając silnik samochodu. Po jakiejś godzinnej jeździe byliśmy na miejscu. Na resztę, nie musieliśmy długo czekać, bo zajechali do nas mniej więcej w czterdzieści minut.
-Skarbie zaniesiesz to do jadalni?
-Jasne Trish.-wzięłam stos talerzy i sztućców i zaniosłam na stół. Zaczęłam wszystko układać, gdy skończyłam wróciłam do kuchni.
-Pomóc w czymś jeszcze?
-Nie, już wszystko gotowe. Mam szansę na krótką rozmowę z tobą dzisiaj?
-Jasne.
-To super, a teraz zawołaj wszystkich na kolację.
-A o czym chcesz pogadać.
-Jak to o czym... O waszym ślubie. Przecież to już za niecałe dwa tygodnie....
___
No to, tak.
1.Dziękuję wam za ponad 2,800 wejść.
2.Dziękuję za dotychczasowe komentarze.
3.Zawieszam na razie blooga 2, ponieważ chcę się teraz skupić na tym.
4.Kolejne to chyba dobra wiadomość, bo po wielu namowach mego murzyna postanowiłam przedłużyć tego blooga do około 50 rozdziałów, a następnie będę pisała tamten.
5.Jeżeli chcecie kolejne rozdziały komentujcie dodawane przeze mnie notki.
6.Możecie zadawać wszelkie pytania na www.ask.fm/xnataliemalik
To tyle...
Kolejna notka przewidywana na środę lub czwartek.
Natalie Malik.<3
poniedziałek, 12 listopada 2012
24.
-No bo widzisz....
-Mów w końcu.
-Bo ja się w tobie kochałem.
-Co?
-No bo pamiętasz jak kiedyś się poznaliśmy przed twoim stażem?
-I co?
-No bo wtedy zabujałem się w tobie, ale ty wyraźnie powiedziałaś, że chcesz mnie mieć jako przyjaciela.
-Bo myślałam, że ty też tego chcesz....
-Mogłem powiedzieć ci co czuję.
-Mogłeś, ale tego nie zrobiłeś. Teraz jestem szczęśliwa i na prawdę cieszę się, że mam ciebie. Jesteś dla mnie jak brat. Nie psujmy tego...
-Ja ciebie też kocham siostrzyczko.-przytulił mnie swoim ciepłym ramieniem i pocałował w czoło.
-Mój Louisek...-wtuliłam się w jego tors, co okazało się błędem.
-Co wy tuu...? Louis? Jak możesz? Ty, mój przyjaciel??
-Zayn, co ty tu robisz?
-Ja? Ja właśnie widzę jak znowu mnie zdradzasz. Jaki ja głupi zaufałem tobie. Uwierzyłem, że to był błąd, że mnie kochasz.!-gdy krzyczał te słowa, pod miną twardziela widziałam małego bezsilnego chłopca, którego po raz kolejny skrzywdziłam. Nie dało się nie zauważyć jego łez, które powoli spływały po jego lekkim zaroście. Oczywiście za mulatem wyszli nasi przyjaciele, którzy zapewne słyszeli krzyki.
-To nie tak.! Nie wiesz nawet o czym mówiliśmy, a już wysuwasz wnioski.! Wiesz, że nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił.!-naskoczył na niego brunet.
-Tak? Taki mądry?
-A co?
-Ey, przestańcie.-próbowałam się wydostać z pomiędzy ich ciał. Na zimnym powietrzu, które było wszędzie doskonale czułam ich oddechy blisko mojej głowy. Skakali do siebie już nie jako przyjaciele. Ja to popsułam. Popsułam więź, która ich łączyła. Nie zdążyłam odepchnąć ich od siebie, a już poczułam jak Zayn wali z pięści w twarz bruneta, przy tym pchając moje ciało na zaspę śniegu. Niestety trafiłam źle, ponieważ była tam rzeźba gipsowa o którą uderzyłam głową. Sami zaczęli się bić. To było okropne. Nigdy sobie nie wybaczę tego co popsułam. Momentalnie podbiegły do mnie dziewczyny, pomogły mi wstać. Gdy moje ciało przyzwyczaiło się znów do pozycji pionowej widziałam zakrwawioną twarz Louisa oraz cieknącą z nosa mulata, których przytrzymywali ich przyjaciele.
-O co chodzi?-jako pierwszy się odezwał się Liam, który spojrzał na mnie.-Jezu, co ci jest?
-Co?-zaczęły spoglądać na mnie twarze wszystkich.
-Leci ci krew.-Taylor szybko otarła mi strużkę, która ciekła zapewne z czoła, które strasznie mnie bolało. Widziałam już tylko jak moi przyjaciele o coś się kłócą, potem pamiętam jak Niall niósł mnie do auta i jego ostatnie słowa: "Wszystko będzie dobrze.".
*Perspektywa Liama*
-Ja pierdolę, co wy jej zrobiliście? Dosyć, że sami jesteście nieźle poturbowani, to jeszcze ona... Za trzy dni mamy święta, to nie jest najlepszy czas na jakieś sprzeczki.
-Witam, jesteście jej rodziną?-zapytał nas lekarz po polsku, lecz my nic z tego nie zrozumieliśmy.
-Jestem kuzynką Loli.-podeszła do siwiejącego lekarza Natalia.- Co z nią?
-A kim oni są?
-To są moi i jej przyjaciele, są jak rodzina.
-No dobrze. Na razie nic nie mogę państwu zagwarantować. Jedyne co wiemy to, że ma wstrząśnienie mózgu i śpi, nie wiemy jak długo to może potrwać i jakie są urazy tego wypadku.
-Możemy do niej wejść?
-Tak, ale tylko na kilka minut. Jutro odwiedziny są od ósmej rana do 16.
-Dobrze, dziękujemy.-odwróciła się do nas.
-I co jest?-zapytali równo Malik i Tomlinson.
-Chodźcie.-kiwnęła głową i weszliśmy wszyscy do sali. Usiedliśmy wszyscy wokół Loli, która najwidoczniej spała.
-Powiesz coś w końcu?-zapytał ją Zayn.
-No więc. Lola doznała wstrząsu mózgu bo upadła uderzając głową o rzeźbę. I na razie nic lekarze nie wiedzą, bo śpi i mu musimy czekać. Nie wiadomo kiedy się obudzi.
-A święta?-zapytał Niall.
-Przez tych debili,-wskazała na chłopaków.-będą takie, jakie będą.
Siedzieliśmy tam z Lolą dość długo, jednak w końcu zrezygnowaliśmy i wróciliśmy do domu. Następnego dnia ponownie pojechaliśmy do niej około czternastej po obiedzie.
-O co wam poszło?-zapytałem na Malika, który cały czas siedział przy Loli a po przeciwnej stronie na krześle siedział Lou.
-Nie moja wina, że cały czas kręci się wokół Loli.
-Co?-wtrąciła Nat.
-Nic, takiego skarbie. On ma paranoję.
-Tak? No to pochwal się nam wszystkim co jej powiedziałeś.
Zapadła dziwna cisza, Louis zbierał się na to, żeby to w końcu wypowiedzieć.
-Louis powiedział, że kochał się kiedyś we mnie.
-Louis?-zapytała go jego dziewczyna.
-To nie ja powiedziałem.
-A kto?-spytała blondynka.
-Ja.-przeleciałem wzrokiem salę i zauważyłem moją przyjaciółkę która próbuje się uśmiechnąć.
-Lolaaa...
-Siemka wszystkim.
-Ale nam stracha napędziłaś...-oznajmił Niall wcinając bułkę.
-Też się cieszę, że was widzę. Co się w ogóle stało, bo niezbyt pamiętam. W ogóle gdzie my jesteśmy..? Bo chyba nie w Londynie....
-No nie, przyjechaliśmy do Polski na święta.
-Już święta?
-A co ostatniego pamiętasz?
-Jak... jak wróciliśmy do siebie i Danielle urodziła.
-No to ominął cię jakiś miesiąc.
-Nieźle..
___
No to tutaj macie rozdział 24.
Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam, gdy zauważyłam aż 3 komentarze pod notką, oby było tak przy tym.
Im więcej komentarzy, tym szybciej kolejne rozdziały...
Pytajcie o wszystko:
www.ask.fm/xnataliemalik
+zapraszam na nowego blooga. Czyta go ktoś..?
www.1d-help-me.blogspot.com
Natalie Malik.<3
-Mów w końcu.
-Bo ja się w tobie kochałem.
-Co?
-No bo pamiętasz jak kiedyś się poznaliśmy przed twoim stażem?
-I co?
-No bo wtedy zabujałem się w tobie, ale ty wyraźnie powiedziałaś, że chcesz mnie mieć jako przyjaciela.
-Bo myślałam, że ty też tego chcesz....
-Mogłem powiedzieć ci co czuję.
-Mogłeś, ale tego nie zrobiłeś. Teraz jestem szczęśliwa i na prawdę cieszę się, że mam ciebie. Jesteś dla mnie jak brat. Nie psujmy tego...
-Ja ciebie też kocham siostrzyczko.-przytulił mnie swoim ciepłym ramieniem i pocałował w czoło.
-Mój Louisek...-wtuliłam się w jego tors, co okazało się błędem.
-Co wy tuu...? Louis? Jak możesz? Ty, mój przyjaciel??
-Zayn, co ty tu robisz?
-Ja? Ja właśnie widzę jak znowu mnie zdradzasz. Jaki ja głupi zaufałem tobie. Uwierzyłem, że to był błąd, że mnie kochasz.!-gdy krzyczał te słowa, pod miną twardziela widziałam małego bezsilnego chłopca, którego po raz kolejny skrzywdziłam. Nie dało się nie zauważyć jego łez, które powoli spływały po jego lekkim zaroście. Oczywiście za mulatem wyszli nasi przyjaciele, którzy zapewne słyszeli krzyki.
-To nie tak.! Nie wiesz nawet o czym mówiliśmy, a już wysuwasz wnioski.! Wiesz, że nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił.!-naskoczył na niego brunet.
-Tak? Taki mądry?
-A co?
-Ey, przestańcie.-próbowałam się wydostać z pomiędzy ich ciał. Na zimnym powietrzu, które było wszędzie doskonale czułam ich oddechy blisko mojej głowy. Skakali do siebie już nie jako przyjaciele. Ja to popsułam. Popsułam więź, która ich łączyła. Nie zdążyłam odepchnąć ich od siebie, a już poczułam jak Zayn wali z pięści w twarz bruneta, przy tym pchając moje ciało na zaspę śniegu. Niestety trafiłam źle, ponieważ była tam rzeźba gipsowa o którą uderzyłam głową. Sami zaczęli się bić. To było okropne. Nigdy sobie nie wybaczę tego co popsułam. Momentalnie podbiegły do mnie dziewczyny, pomogły mi wstać. Gdy moje ciało przyzwyczaiło się znów do pozycji pionowej widziałam zakrwawioną twarz Louisa oraz cieknącą z nosa mulata, których przytrzymywali ich przyjaciele.
-O co chodzi?-jako pierwszy się odezwał się Liam, który spojrzał na mnie.-Jezu, co ci jest?
-Co?-zaczęły spoglądać na mnie twarze wszystkich.
-Leci ci krew.-Taylor szybko otarła mi strużkę, która ciekła zapewne z czoła, które strasznie mnie bolało. Widziałam już tylko jak moi przyjaciele o coś się kłócą, potem pamiętam jak Niall niósł mnie do auta i jego ostatnie słowa: "Wszystko będzie dobrze.".
*Perspektywa Liama*
-Ja pierdolę, co wy jej zrobiliście? Dosyć, że sami jesteście nieźle poturbowani, to jeszcze ona... Za trzy dni mamy święta, to nie jest najlepszy czas na jakieś sprzeczki.
-Witam, jesteście jej rodziną?-zapytał nas lekarz po polsku, lecz my nic z tego nie zrozumieliśmy.
-Jestem kuzynką Loli.-podeszła do siwiejącego lekarza Natalia.- Co z nią?
-A kim oni są?
-To są moi i jej przyjaciele, są jak rodzina.
-No dobrze. Na razie nic nie mogę państwu zagwarantować. Jedyne co wiemy to, że ma wstrząśnienie mózgu i śpi, nie wiemy jak długo to może potrwać i jakie są urazy tego wypadku.
-Możemy do niej wejść?
-Tak, ale tylko na kilka minut. Jutro odwiedziny są od ósmej rana do 16.
-Dobrze, dziękujemy.-odwróciła się do nas.
-I co jest?-zapytali równo Malik i Tomlinson.
-Chodźcie.-kiwnęła głową i weszliśmy wszyscy do sali. Usiedliśmy wszyscy wokół Loli, która najwidoczniej spała.
-Powiesz coś w końcu?-zapytał ją Zayn.
-No więc. Lola doznała wstrząsu mózgu bo upadła uderzając głową o rzeźbę. I na razie nic lekarze nie wiedzą, bo śpi i mu musimy czekać. Nie wiadomo kiedy się obudzi.
-A święta?-zapytał Niall.
-Przez tych debili,-wskazała na chłopaków.-będą takie, jakie będą.
Siedzieliśmy tam z Lolą dość długo, jednak w końcu zrezygnowaliśmy i wróciliśmy do domu. Następnego dnia ponownie pojechaliśmy do niej około czternastej po obiedzie.
-O co wam poszło?-zapytałem na Malika, który cały czas siedział przy Loli a po przeciwnej stronie na krześle siedział Lou.
-Nie moja wina, że cały czas kręci się wokół Loli.
-Co?-wtrąciła Nat.
-Nic, takiego skarbie. On ma paranoję.
-Tak? No to pochwal się nam wszystkim co jej powiedziałeś.
Zapadła dziwna cisza, Louis zbierał się na to, żeby to w końcu wypowiedzieć.
-Louis powiedział, że kochał się kiedyś we mnie.
-Louis?-zapytała go jego dziewczyna.
-To nie ja powiedziałem.
-A kto?-spytała blondynka.
-Ja.-przeleciałem wzrokiem salę i zauważyłem moją przyjaciółkę która próbuje się uśmiechnąć.
-Lolaaa...
-Siemka wszystkim.
-Ale nam stracha napędziłaś...-oznajmił Niall wcinając bułkę.
-Też się cieszę, że was widzę. Co się w ogóle stało, bo niezbyt pamiętam. W ogóle gdzie my jesteśmy..? Bo chyba nie w Londynie....
-No nie, przyjechaliśmy do Polski na święta.
-Już święta?
-A co ostatniego pamiętasz?
-Jak... jak wróciliśmy do siebie i Danielle urodziła.
-No to ominął cię jakiś miesiąc.
-Nieźle..
___
No to tutaj macie rozdział 24.
Nawet nie wiecie jak bardzo się ucieszyłam, gdy zauważyłam aż 3 komentarze pod notką, oby było tak przy tym.
Im więcej komentarzy, tym szybciej kolejne rozdziały...
Pytajcie o wszystko:
www.ask.fm/xnataliemalik
+zapraszam na nowego blooga. Czyta go ktoś..?
www.1d-help-me.blogspot.com
Natalie Malik.<3
sobota, 10 listopada 2012
23.
#20 grudnia#
Obudził mnie budzik w telefonie. Nie powiem, bo jest na prawdę wnerwiający. Brzmi:"Otwórz oczka, pora wstawać. No otwórz oczka...." oczywiście takim słodkim głosem, że jak go słyszę to momentalnie wyparowywuję z łóżka. Wzięłam powód mojej pobudki i rzuciłam go w kąt pokoju.
-Nie tak ostroo bo ścianę rozwalisz....-powiedział, jednak to nie był głos Zayna, lekko się zdenerwowałam bo byłam w lekko prześwitującej piżamce...
-Co ty... Lou! Co ty tu robisz?
-Anna kazała mi ciebie obudzić. Ja z Nat jedziemy na zakupy, a dla ciebie jest inne zadanie.
-Jakie?
-Zobaczysz jak zejdziesz.
"Dobra, dobra. Daj mi pospać."-pomyślałam, ale zaraz na łóżko wskoczył Nathan i skakał po łóżku. Jemu nie mogłam się oprzeć. Mały pobiegł na dół, a ja umyłam zęby, twarz i założyłam ciuchy. Zeszłam, a może raczej człapałam? Tak, nie wątpliwie człapałam się po schodach na dół.
-Dzień dobry kochanie.-podszedł do mnie i pocałował, gdy weszłam do kuchni.
-Pasują do siebie...-powiedziała babcia po cichu lepiąc pierogi.
-Noo, tylko muszą nas wszyscy częściej odwiedzać.-odpowiedziała jej ciocia, która robiła jakiś placek.
-Słyszę was i rozumiem...-skierowałam wzrok na ciocię.
-Jesteśmy.!!-wykrzyczał, zapewne Harry, bo po chwili stał w salonie z moim wujem trzymając ogromne pudło.
-Co to?
-Jak to co, kupiliśmy bąbki, i inne duperele.
-Super. Ja jadę na zakupy.-wzięłam moją torbę i kluczyki, które leżały na komodzie.
-Kochanie, Louis zostawił do ciebie jakąś kartkę.-powiedział mulat, gdy podawał mi kartkę zgiętą kilka razy na pół. Otworzyłam, a w niej krótka notka: "Odbierzesz prezent dla Natalii? Tutaj masz adres." i strzałka na dane. "Tylko to?"-pomyślałam niezadowolona.
-Jedzie ktoś ze mną?-spytałam, gdy Zayn siedział i przyglądał się Nathanowi, gdy bawi się z Silver. Koło niego siedział Liam i Danielle.
-Gdzie?-spytała brunetka.
-Na zakupy. Zakupowe szaleństwoo.!
-Jasne. Daj mi minutkę.-zerwała się z kanapy i pobiegła na górę.
-My też możemy?-zapytali chłopcy równo.
-Ok.-weszłam do kuchni, a tam bez zmian.-Ciociu.... Popilnujesz Silver i Nathanka.? My jedziemy kupić prezenty i inne rzeczy. Potrzebujecie coś..?
-Nie. Wszystko jest.
-Jedźcie ostrożnie.-na koniec wypowiedziała moja babunia.
Wgramoliliśmy się po kolei do wozu.
-Jak daleko są tutaj sklepy?-zapytała brunetka zapinając pas.
-Zależy gdzie chcecie jechać. W miasteczku są jakieś piętnaście minut drogi, a do miasta to jakieś niecałe trzydzieści. O ile dobrze pamiętam....
-To do miasta...!-wykrzyczeli chłopacy i włączyli radio. Trochę się zawiedli bo wszystko mówili po polsku.
-Tey, a co ten język taki trudny.-spytał Liam.
-Ciesz się, że chociaż większość piosenek jest po angielsku.
-No fakt.
Na początku leciała "DNA" Little Mix, ale szybko przełączył ją mulat, bo zauważył moją minę. Na kolejnej stacji posłuchaliśmy "Live While We're Young". Razem z Danielle pariodiowałyśmy chłopaków, a oni sikali ze śmiechu. W skrócie przesłuchaliśmy wiele piosenek. Najlepsze było, gdy chłopacy próbowali powtórzyć coś po spikerze. Po prostu bomba.!
-Nagrałam.!-wykrzyczała Dan, gdy ja wyłączyłam silnik na podziemnym parkingu.
-Co?
-Was, jak się wygłupialiście. Będzie to dzisiaj na tt.
-Spoko... Będzie ubaw po pachy.-wszyscy spojrzeli na mnie wzrokiem "Co ty kurwa mówisz?".
-Tak się mówi w języku polskim.
-Ja cię proszę, ty mów normalnie...-złapał mnie za rękę brunet i szliśmy w kierunku sklepów.
My plus sklepy, to na prawdę złe połączenie.... Tony zakupów, jeszcze więcej odwiedzonych sklepów. Jakieś dwie godziny na to, żeby chłopacy mogli wybrać nam prezenty i oczywiście fani, którzy cały czas za nami chodzili. Jednym słowem masakra..! Zayn obiecał fankom, że będziemy wszyscy dzisiaj na twitcamie. Krótko mówiąc do centrum weszliśmy około 11, a wyszliśmy o 19:32. Zayn uparł się, że chce prowadzić.
-Co to kurwa jest? Nie ogarniam jak można mieć kierownicę po tej stronie.
-No widzisz... Przynajmniej się nauczysz.
-Ta jasne..
Szczerze, nie poszło mu aż tak źle. Za piętnaście dziewiąta byliśmy w domu. Dziadki już spali, wuja i maluchy też. Ciocia z resztą siedzieli i czekali na nas.
-W końcu.! Już się zaczynałam o was martwić.
-Ten głupek uparł się, że chce prowadzić...-wskazałam na mulata, który wnosił torby do korytarza.
-Zanieście je do pokoi.
-Dobrze proszę pani.-powiedzieli obaj z Liamem.
-Mówcie do mnie Anna. "Pani" mnie postarza...
-Ok. Anna.
-Ide się przebrać.-powiedziałam i wczłapywałam się po schodach. Na nieszczęście mieliśmy z zespołem pokoje na drugim pietrze (jakby strychu). Weszłam do pokoju. Zayn chował paczki za szafę,a ja otworzyłam ją i wyciągnęłam ubrania. Ściągnęłam przepocone ciuchy.
-Gdzieś się wybierasz?
-Nie wiem jeszcze.. a co?
-A nic... -podszedł i przyciągnął mnie do siebie obejmując mnie w tali... Zaczął całować po szyi.-Mmm.... Tęsknięę za tyym....
-Tak, ale mój drogi ja jestem w ciąży.-pogłaskałam brzuch, który już był widoczny.
-Wiem...Kocham cię...-przygryzł moje ucho. Od zawsze wiedział, że uwielbiam to.
-Ja ciebie mocniej, ale fani czekają na tt.
-Czekam na ciebie na dole.-wyszedł z pokoju. Ja szybko się ubrałam, wzięłam 'zespołowego' laptopa i zeszłam z nim na dół.
-Zaczynamy?-spytałam wchodząc do salonu, gdzie wszyscy się rozsiedli.
-Noo.
Włączyłam sprzęt, zalogowaliśmy się na koncie całego zespołu, do którego ja mam dostęp i chłopacy. Włączyliśmy ttcama. Na początku było około dziesięć tysięcy wyświetleń,a w końcu dobiło do dwustu tysięcy i cały czas rosło.
Nie powiem, bo robiliśmy sobie totalne jaja. Poszłam do kuchni nalać sobie pepsi, a zaraz za mną poszedł Lou.
-Odebrałaś?
-Jasne. Mam u siebie w torbie.
-Widział to ktoś?
-Nie. Nie masz się o co martwić.
-Chodź się przejść....
-Nooo
-Proszeę.
-Ok. Ale tylko na chwilę.
Wyszliśmy na tył domu, gdzie jest mały "park". Usiedliśmy na jakiejś ławce.
-Ładny księżyc, co?
-Może być. Po co chciałeś się przejść?
-No bo....
-Gadaj, jesteśmy przyjaciółmi.
-Kiedyś, nie byłem z tobą szczery.
-Jak to? O co ci chodzi?
-No bo widzisz.....
__
To tyle.
Wiem, że długo nic nie dodawałam, ale to przez brak weny i malo czasu wolnego.
Postaram się wbijać przynajmniej trzy razy w tygodniu, ale tylko jeżeli będą komentarze pod notkami.
No to pytajcie mnie o wszystko, notki, moje plany i na co macie tylko ochotę.
www.ask.fm/xnataliemalik
Natalie Malik.<3
Obudził mnie budzik w telefonie. Nie powiem, bo jest na prawdę wnerwiający. Brzmi:"Otwórz oczka, pora wstawać. No otwórz oczka...." oczywiście takim słodkim głosem, że jak go słyszę to momentalnie wyparowywuję z łóżka. Wzięłam powód mojej pobudki i rzuciłam go w kąt pokoju.
-Nie tak ostroo bo ścianę rozwalisz....-powiedział, jednak to nie był głos Zayna, lekko się zdenerwowałam bo byłam w lekko prześwitującej piżamce...
-Co ty... Lou! Co ty tu robisz?
-Anna kazała mi ciebie obudzić. Ja z Nat jedziemy na zakupy, a dla ciebie jest inne zadanie.
-Jakie?
-Zobaczysz jak zejdziesz.
"Dobra, dobra. Daj mi pospać."-pomyślałam, ale zaraz na łóżko wskoczył Nathan i skakał po łóżku. Jemu nie mogłam się oprzeć. Mały pobiegł na dół, a ja umyłam zęby, twarz i założyłam ciuchy. Zeszłam, a może raczej człapałam? Tak, nie wątpliwie człapałam się po schodach na dół.
-Dzień dobry kochanie.-podszedł do mnie i pocałował, gdy weszłam do kuchni.
-Pasują do siebie...-powiedziała babcia po cichu lepiąc pierogi.
-Noo, tylko muszą nas wszyscy częściej odwiedzać.-odpowiedziała jej ciocia, która robiła jakiś placek.
-Słyszę was i rozumiem...-skierowałam wzrok na ciocię.
-Jesteśmy.!!-wykrzyczał, zapewne Harry, bo po chwili stał w salonie z moim wujem trzymając ogromne pudło.
-Co to?
-Jak to co, kupiliśmy bąbki, i inne duperele.
-Super. Ja jadę na zakupy.-wzięłam moją torbę i kluczyki, które leżały na komodzie.
-Kochanie, Louis zostawił do ciebie jakąś kartkę.-powiedział mulat, gdy podawał mi kartkę zgiętą kilka razy na pół. Otworzyłam, a w niej krótka notka: "Odbierzesz prezent dla Natalii? Tutaj masz adres." i strzałka na dane. "Tylko to?"-pomyślałam niezadowolona.
-Jedzie ktoś ze mną?-spytałam, gdy Zayn siedział i przyglądał się Nathanowi, gdy bawi się z Silver. Koło niego siedział Liam i Danielle.
-Gdzie?-spytała brunetka.
-Na zakupy. Zakupowe szaleństwoo.!
-Jasne. Daj mi minutkę.-zerwała się z kanapy i pobiegła na górę.
-My też możemy?-zapytali chłopcy równo.
-Ok.-weszłam do kuchni, a tam bez zmian.-Ciociu.... Popilnujesz Silver i Nathanka.? My jedziemy kupić prezenty i inne rzeczy. Potrzebujecie coś..?
-Nie. Wszystko jest.
-Jedźcie ostrożnie.-na koniec wypowiedziała moja babunia.
Wgramoliliśmy się po kolei do wozu.
-Jak daleko są tutaj sklepy?-zapytała brunetka zapinając pas.
-Zależy gdzie chcecie jechać. W miasteczku są jakieś piętnaście minut drogi, a do miasta to jakieś niecałe trzydzieści. O ile dobrze pamiętam....
-To do miasta...!-wykrzyczeli chłopacy i włączyli radio. Trochę się zawiedli bo wszystko mówili po polsku.
-Tey, a co ten język taki trudny.-spytał Liam.
-Ciesz się, że chociaż większość piosenek jest po angielsku.
-No fakt.
Na początku leciała "DNA" Little Mix, ale szybko przełączył ją mulat, bo zauważył moją minę. Na kolejnej stacji posłuchaliśmy "Live While We're Young". Razem z Danielle pariodiowałyśmy chłopaków, a oni sikali ze śmiechu. W skrócie przesłuchaliśmy wiele piosenek. Najlepsze było, gdy chłopacy próbowali powtórzyć coś po spikerze. Po prostu bomba.!
-Nagrałam.!-wykrzyczała Dan, gdy ja wyłączyłam silnik na podziemnym parkingu.
-Co?
-Was, jak się wygłupialiście. Będzie to dzisiaj na tt.
-Spoko... Będzie ubaw po pachy.-wszyscy spojrzeli na mnie wzrokiem "Co ty kurwa mówisz?".
-Tak się mówi w języku polskim.
-Ja cię proszę, ty mów normalnie...-złapał mnie za rękę brunet i szliśmy w kierunku sklepów.
My plus sklepy, to na prawdę złe połączenie.... Tony zakupów, jeszcze więcej odwiedzonych sklepów. Jakieś dwie godziny na to, żeby chłopacy mogli wybrać nam prezenty i oczywiście fani, którzy cały czas za nami chodzili. Jednym słowem masakra..! Zayn obiecał fankom, że będziemy wszyscy dzisiaj na twitcamie. Krótko mówiąc do centrum weszliśmy około 11, a wyszliśmy o 19:32. Zayn uparł się, że chce prowadzić.
-Co to kurwa jest? Nie ogarniam jak można mieć kierownicę po tej stronie.
-No widzisz... Przynajmniej się nauczysz.
-Ta jasne..
Szczerze, nie poszło mu aż tak źle. Za piętnaście dziewiąta byliśmy w domu. Dziadki już spali, wuja i maluchy też. Ciocia z resztą siedzieli i czekali na nas.
-W końcu.! Już się zaczynałam o was martwić.
-Ten głupek uparł się, że chce prowadzić...-wskazałam na mulata, który wnosił torby do korytarza.
-Zanieście je do pokoi.
-Dobrze proszę pani.-powiedzieli obaj z Liamem.
-Mówcie do mnie Anna. "Pani" mnie postarza...
-Ok. Anna.
-Ide się przebrać.-powiedziałam i wczłapywałam się po schodach. Na nieszczęście mieliśmy z zespołem pokoje na drugim pietrze (jakby strychu). Weszłam do pokoju. Zayn chował paczki za szafę,a ja otworzyłam ją i wyciągnęłam ubrania. Ściągnęłam przepocone ciuchy.
-Gdzieś się wybierasz?
-Nie wiem jeszcze.. a co?
-A nic... -podszedł i przyciągnął mnie do siebie obejmując mnie w tali... Zaczął całować po szyi.-Mmm.... Tęsknięę za tyym....
-Tak, ale mój drogi ja jestem w ciąży.-pogłaskałam brzuch, który już był widoczny.
-Wiem...Kocham cię...-przygryzł moje ucho. Od zawsze wiedział, że uwielbiam to.
-Ja ciebie mocniej, ale fani czekają na tt.
-Czekam na ciebie na dole.-wyszedł z pokoju. Ja szybko się ubrałam, wzięłam 'zespołowego' laptopa i zeszłam z nim na dół.
-Zaczynamy?-spytałam wchodząc do salonu, gdzie wszyscy się rozsiedli.
-Noo.
Włączyłam sprzęt, zalogowaliśmy się na koncie całego zespołu, do którego ja mam dostęp i chłopacy. Włączyliśmy ttcama. Na początku było około dziesięć tysięcy wyświetleń,a w końcu dobiło do dwustu tysięcy i cały czas rosło.
Nie powiem, bo robiliśmy sobie totalne jaja. Poszłam do kuchni nalać sobie pepsi, a zaraz za mną poszedł Lou.
-Odebrałaś?
-Jasne. Mam u siebie w torbie.
-Widział to ktoś?
-Nie. Nie masz się o co martwić.
-Chodź się przejść....
-Nooo
-Proszeę.
-Ok. Ale tylko na chwilę.
Wyszliśmy na tył domu, gdzie jest mały "park". Usiedliśmy na jakiejś ławce.
-Ładny księżyc, co?
-Może być. Po co chciałeś się przejść?
-No bo....
-Gadaj, jesteśmy przyjaciółmi.
-Kiedyś, nie byłem z tobą szczery.
-Jak to? O co ci chodzi?
-No bo widzisz.....
__
To tyle.
Wiem, że długo nic nie dodawałam, ale to przez brak weny i malo czasu wolnego.
Postaram się wbijać przynajmniej trzy razy w tygodniu, ale tylko jeżeli będą komentarze pod notkami.
No to pytajcie mnie o wszystko, notki, moje plany i na co macie tylko ochotę.
www.ask.fm/xnataliemalik
Natalie Malik.<3
poniedziałek, 5 listopada 2012
22.
-To mojeee.! Ja chcę koło oknaa.!-zacząc się wydzierać Niall na Louisa, który właśnie siadał przy oknie.
-Daj spokój...
-Nooo. -usiadł wygodnie blondyn na fotelu, a obok niego Harry.
Po drugiej stronie miejsce zajął Lou z Natalią, za nimi Liam i Danielle, którzy siedzieli z małą Silver. Ja z Zaynem i małym Nathankiem zajęliśmy miejsce na przeciwko nich.
-Lecimy do Polskii kochanee.!-wykrzyczał marchewkowy, gdy wyświetlił się napis z prośbą o zapięcie pasów.
-Zamknij się debilu... Idę spać.-odpowiedział mu mulat, który układał się do snu.
-No własnie.-dodał blondyn przed nami.
-"Prosimy zapiąć pasy, zaraz startujemy. Powiadomię państwa, gdy będziecie mogli rozpiąć pasy bezpieczeństwa."
-Ja pierdole, że im to się nie nudzi...
-Co Harry?
-No bo za każdym razem przed startem mówią to samo. Jakby człowiek był jakiś głupi czy coś w tym stylu... Jeszcze ten migający napis.-wskazał ręką na tablicę z prośbą o zapięcie pasów.
-Bądźmy wyrozumiali....
-Łatwo mówić.
#jakiś czas później#
-Tutaaaj.!-zaczęła krzyczeć niska brunetka pod trzydziestkę, a obok niej stał jakiś starszy mężczyzna. Kobietę łatwo było poznać, bo jest bardzo podobna do mojej mamy...
-Mamoo.!-wykrzyczała moja kuzyneczka i pobiegła przywitać się z rodzicielką. Nathana wziął Zayn, dzięki czemu mogłam przywitać się z ciocią.
-Mamo, to jest Lola.-pokazała na mnie Nat.
-Lolaaa, skarbiee... Ale wyrosłaś...-podeszła i przytuliła mnie.
-Cześć ciociu.
-Jejku, to jest chyba twoja pierwsza wizyta od....-zamyśliła się.- odkąd wyjechałaś mając zaledwie 7 lat.
-No... To już 13 lat. Dużo się tutaj zmieniło.
-Wiem. Ty również. A co to za przystojniaki.?
Ja z Natalią i jej mamą rozumiałyśmy wszystko jednak to było lekko zabawne, ponieważ chłopacy patrzyli na nas jak na idiotki.
-Ciociu oni nie umieją polskiego...
-Ah tak... To dobrze, że umiem angielski.
-Mamo, to mój chłopak Louis.-wskazała Natalia na chłopaka, a ciocia przywitała się z nim po angielsku. Nie wiem, czy wspominałam, ale ciocia Anna jest anglistką.
-To Harry, Niall, Liam, jego narzeczona Danielle i ich córeczka Silver.
-A to?-zapytała po polsku spoglądając na mnie i swoją córkę.
-To jest mój narzeczony Zayn i nasz synek.-wskazałam na mulata i dziecko, które trzymał na rękach.
-Na prawdę? Ojjj, jaki słodki bobas. Jak go nazwaliście?
-Natahan.
-Ooo. Ładnie.-zwróciła się do niego.-Witaj Zayn w rodzinie.
-Dzień dobry. Miło panią poznać.-pocałował ją w dłoń tak jak każdy z zespołu.
-Dobra dzieciaki, chodźcie do samochodów. Czeka nas kawałek drogi.
-Jak daleko?-zapytał Niall znużony już czekaniem na nasze jedzenie.
-Około godziny....-odpowiedziała mu ciocia prowadząc nas korytarzami do auta.
Ja, Zayn, Nathan, Louis, Natalia, Harry i Ciocia jechaliśmy jednym samochodem, a drugim jechali Liam, Danielle, Silver, Niall i wuja. Wuja również płynnie mówi po angielski, dzięki czemu nie mają problemu, żeby się z nami porozumieć. Całą drogę gadaliśmy z Anną o tym co w rodzinie, co u nas....
Po czterdzieściu pięciu minutach byliśmy pod domem, który kiedyś należał do mojej mamy i taty, ale oni przepisali go na mnie. Gdy skończyłam osiemnaście lat zostawiłam go, bo była to jedna z niewielu pamiątek po mojej rodzicielce. Nie był on wielki, ale wystarczający, aby pomieścić nas wszystkich. Ma trzy piętra, na każdym po cztery pokoje. Czyli łącznie 12 pokoi. Mama zazwyczaj robiła tutaj nasze rodzinne święta. Wszyscy się zjeżdżali i mieliśmy miłą atmosferę. Wysiedliśmy z aut, całe One Direction było zaangażowane i wnosili do środka walizki,a my tylko stałyśmy i podziwiałyśmy...
-Co im się stało?-zapytała Danielle patrząc na chłopaków, którzy tak chętnie ingerowali do pomocy.
-Nie wiem.
-Chyba coś brali...-podsumowała Natalia. Zaczęłyśmy się śmiać i weszłyśmy do środka. Silver i Nathan siedzieli w salonie na kanapie i oglądali telewizje. Wujek Adam pokazał chłopakom, gdzie mają zanosić torby, więc korytarz nie był zagracony.
-Pierwszy raz widzę taką zimę...-zaczął Zayn, który był zmachany.
-Taka prawdziwa...-dodał Lou tuląc się do Nat.
-Dawajcie jedzenie.-wparował blondyn.
-Rozbierajcie się, jedzenie już na stole.-weszła nam w śmiech ciocia Anna.
Weszliśmy wszyscy do jadalni, tam zauważyłam siedzących przy stole dziadków, czyli rodziców mojej mamy.
-Babciu...-podeszłam do niej a ona zaczęła się uśmiechać.
-Moja mała Laluniaaa.-przytuliła mnie i nie dało się nie zauważyć jej łez.
-Tęskniłam.
-Ja też.
-Dziadziuuu...-podeszłam do drugiego, który również płakał.
-Tęskniliśmy za tobą mała.
-Ja za wami bardziej. Babciu, dziadziu, to są przyjaciele moi i Natalii. Oni są z anglii i nie umieją polskiego.
-Nic nie szkodzi. Ważne żebyśmy w święta byli z ludźmi których kochamy...-kiwnął ręką dziadek.
-To Harry, Niall, Louis - chłopak Natalii, Liam i Danielle oraz Zayn - mój narzeczony.
-Co?
-No narzeczony babciu. Wychodzę za mąż.
-Na prawdę? Kiedy?
-Za dwa miesiące. Miałam wam wysłać zaproszenie, ale woleliśmy dać je wam osobiście.
-Jasne, że przyjedziemy.-wtrącił Zdzisiu (tak ma na imię dziadek).
-Zobaczymy...-zgromiła mnie wzrokiem babcia.
-To jeszcze nie koniec....
-Kogo tu jeszcze przywiało.
-Dziadziu...
-No co?
-To jest Silver, córeczka Liama i Danielle.
-Ale słodka dziewuszkaaa.-zaczęła ją podziwiać Maria (babcia).
-A ten tam dżentelmen?-zapytał dziadek.
-No a to jest Nathan.-wzięłam go na ręce.
-Strasznie podobny do ciebie...
-Wiem dziadku, bo to jest mój synek. Mój i Zayna.
-Co?-wtrąciła Maria.
-To jest mój syn.
-Widać, że twój bo jest bardzo do ciebie podobny...-dodał dziadek.-Siadajmy, do stołu, bo jedzenie wystygnie.
Cały obiad i później czas w salonie czułam na sobie i Zaynie wzrok babci. Wiem jakie ona ma zdanie na temat mojego życia, ale to moje życie i go nie zmienię. Siedzieliśmy właśnie w salonie i weszła do niego babcia.
-Lola, możesz mi pomóc?-spytała, gdy ja bawiłam się klockami z małym.
-Jasne.-Harry zaczął układać klocki zamiast mnie a ja poszłam do kuchni. Jest tam mały stoliczek w kącie na dwie osoby. Babcia siedziała tam i piła herbatę.-Coś się stało?
-Nie udawaj moja droga, że wszystko jest w porządku.
-Wiem co powiesz...
-Na prawdę?
-Ale co ja mogłam zrobić?
-Nie wiem, bo o niczym nie wiedziałam. Skarbie, wiem, że go kochasz. Widać to na kilometr, ale wiesz, że ludzie się zmieniają.
-Wiem, ale ja go kocham. Przeżyliśmy ze sobą bardzo wiele i jesteśmy gotowi na małżeństwo. Mamy synka i jesteśmy razem szczęśliwi...
-No dobrze... Wiem, że czasy się zmieniają, więc nie opowiem ci historii "Kiedy ja byłam w twoim wieku..."-obie się zaśmiałyśmy.
-Będziesz miała jeszcze jednego prawnuka lub prawnuczkę.
-Ojejku... Ile już?
-Już dwa i pół miesiąca.
-Tylko jak będzie dziewczynka daj jej chociaż jedno imię polskie.
-Dobrze....
___
Rozdział niezbyt ciekawy, ale musiałam taki dodać ponieważ jest to potrzebne do rozwinięcia końca....
Widzę, że są tutaj osoby, które nie chcą abym usuwała bloogi.
Mojej decyzji nadal nie zmieniłam.
Jeżeli nikt nie będzie komentował wpisów, to przestanę je dodawać....
Dotyczy to głównie nowego blooga.
www.1d-help-me.blogspot.com
Dziękuję wam za te ponad 2 100 wejść.<3 <3
+ZADAWAJCIE PYTANIA..!
www.ask.fm/xnataliemalik
Natalie Malik.<3
-Daj spokój...
-Nooo. -usiadł wygodnie blondyn na fotelu, a obok niego Harry.
Po drugiej stronie miejsce zajął Lou z Natalią, za nimi Liam i Danielle, którzy siedzieli z małą Silver. Ja z Zaynem i małym Nathankiem zajęliśmy miejsce na przeciwko nich.
-Lecimy do Polskii kochanee.!-wykrzyczał marchewkowy, gdy wyświetlił się napis z prośbą o zapięcie pasów.
-Zamknij się debilu... Idę spać.-odpowiedział mu mulat, który układał się do snu.
-No własnie.-dodał blondyn przed nami.
-"Prosimy zapiąć pasy, zaraz startujemy. Powiadomię państwa, gdy będziecie mogli rozpiąć pasy bezpieczeństwa."
-Ja pierdole, że im to się nie nudzi...
-Co Harry?
-No bo za każdym razem przed startem mówią to samo. Jakby człowiek był jakiś głupi czy coś w tym stylu... Jeszcze ten migający napis.-wskazał ręką na tablicę z prośbą o zapięcie pasów.
-Bądźmy wyrozumiali....
-Łatwo mówić.
#jakiś czas później#
-Tutaaaj.!-zaczęła krzyczeć niska brunetka pod trzydziestkę, a obok niej stał jakiś starszy mężczyzna. Kobietę łatwo było poznać, bo jest bardzo podobna do mojej mamy...
-Mamoo.!-wykrzyczała moja kuzyneczka i pobiegła przywitać się z rodzicielką. Nathana wziął Zayn, dzięki czemu mogłam przywitać się z ciocią.
-Mamo, to jest Lola.-pokazała na mnie Nat.
-Lolaaa, skarbiee... Ale wyrosłaś...-podeszła i przytuliła mnie.
-Cześć ciociu.
-Jejku, to jest chyba twoja pierwsza wizyta od....-zamyśliła się.- odkąd wyjechałaś mając zaledwie 7 lat.
-No... To już 13 lat. Dużo się tutaj zmieniło.
-Wiem. Ty również. A co to za przystojniaki.?
Ja z Natalią i jej mamą rozumiałyśmy wszystko jednak to było lekko zabawne, ponieważ chłopacy patrzyli na nas jak na idiotki.
-Ciociu oni nie umieją polskiego...
-Ah tak... To dobrze, że umiem angielski.
-Mamo, to mój chłopak Louis.-wskazała Natalia na chłopaka, a ciocia przywitała się z nim po angielsku. Nie wiem, czy wspominałam, ale ciocia Anna jest anglistką.
-To Harry, Niall, Liam, jego narzeczona Danielle i ich córeczka Silver.
-A to?-zapytała po polsku spoglądając na mnie i swoją córkę.
-To jest mój narzeczony Zayn i nasz synek.-wskazałam na mulata i dziecko, które trzymał na rękach.
-Na prawdę? Ojjj, jaki słodki bobas. Jak go nazwaliście?
-Natahan.
-Ooo. Ładnie.-zwróciła się do niego.-Witaj Zayn w rodzinie.
-Dzień dobry. Miło panią poznać.-pocałował ją w dłoń tak jak każdy z zespołu.
-Dobra dzieciaki, chodźcie do samochodów. Czeka nas kawałek drogi.
-Jak daleko?-zapytał Niall znużony już czekaniem na nasze jedzenie.
-Około godziny....-odpowiedziała mu ciocia prowadząc nas korytarzami do auta.
Ja, Zayn, Nathan, Louis, Natalia, Harry i Ciocia jechaliśmy jednym samochodem, a drugim jechali Liam, Danielle, Silver, Niall i wuja. Wuja również płynnie mówi po angielski, dzięki czemu nie mają problemu, żeby się z nami porozumieć. Całą drogę gadaliśmy z Anną o tym co w rodzinie, co u nas....
Po czterdzieściu pięciu minutach byliśmy pod domem, który kiedyś należał do mojej mamy i taty, ale oni przepisali go na mnie. Gdy skończyłam osiemnaście lat zostawiłam go, bo była to jedna z niewielu pamiątek po mojej rodzicielce. Nie był on wielki, ale wystarczający, aby pomieścić nas wszystkich. Ma trzy piętra, na każdym po cztery pokoje. Czyli łącznie 12 pokoi. Mama zazwyczaj robiła tutaj nasze rodzinne święta. Wszyscy się zjeżdżali i mieliśmy miłą atmosferę. Wysiedliśmy z aut, całe One Direction było zaangażowane i wnosili do środka walizki,a my tylko stałyśmy i podziwiałyśmy...
-Co im się stało?-zapytała Danielle patrząc na chłopaków, którzy tak chętnie ingerowali do pomocy.
-Nie wiem.
-Chyba coś brali...-podsumowała Natalia. Zaczęłyśmy się śmiać i weszłyśmy do środka. Silver i Nathan siedzieli w salonie na kanapie i oglądali telewizje. Wujek Adam pokazał chłopakom, gdzie mają zanosić torby, więc korytarz nie był zagracony.
-Pierwszy raz widzę taką zimę...-zaczął Zayn, który był zmachany.
-Taka prawdziwa...-dodał Lou tuląc się do Nat.
-Dawajcie jedzenie.-wparował blondyn.
-Rozbierajcie się, jedzenie już na stole.-weszła nam w śmiech ciocia Anna.
Weszliśmy wszyscy do jadalni, tam zauważyłam siedzących przy stole dziadków, czyli rodziców mojej mamy.
-Babciu...-podeszłam do niej a ona zaczęła się uśmiechać.
-Moja mała Laluniaaa.-przytuliła mnie i nie dało się nie zauważyć jej łez.
-Tęskniłam.
-Ja też.
-Dziadziuuu...-podeszłam do drugiego, który również płakał.
-Tęskniliśmy za tobą mała.
-Ja za wami bardziej. Babciu, dziadziu, to są przyjaciele moi i Natalii. Oni są z anglii i nie umieją polskiego.
-Nic nie szkodzi. Ważne żebyśmy w święta byli z ludźmi których kochamy...-kiwnął ręką dziadek.
-To Harry, Niall, Louis - chłopak Natalii, Liam i Danielle oraz Zayn - mój narzeczony.
-Co?
-No narzeczony babciu. Wychodzę za mąż.
-Na prawdę? Kiedy?
-Za dwa miesiące. Miałam wam wysłać zaproszenie, ale woleliśmy dać je wam osobiście.
-Jasne, że przyjedziemy.-wtrącił Zdzisiu (tak ma na imię dziadek).
-Zobaczymy...-zgromiła mnie wzrokiem babcia.
-To jeszcze nie koniec....
-Kogo tu jeszcze przywiało.
-Dziadziu...
-No co?
-To jest Silver, córeczka Liama i Danielle.
-Ale słodka dziewuszkaaa.-zaczęła ją podziwiać Maria (babcia).
-A ten tam dżentelmen?-zapytał dziadek.
-No a to jest Nathan.-wzięłam go na ręce.
-Strasznie podobny do ciebie...
-Wiem dziadku, bo to jest mój synek. Mój i Zayna.
-Co?-wtrąciła Maria.
-To jest mój syn.
-Widać, że twój bo jest bardzo do ciebie podobny...-dodał dziadek.-Siadajmy, do stołu, bo jedzenie wystygnie.
Cały obiad i później czas w salonie czułam na sobie i Zaynie wzrok babci. Wiem jakie ona ma zdanie na temat mojego życia, ale to moje życie i go nie zmienię. Siedzieliśmy właśnie w salonie i weszła do niego babcia.
-Lola, możesz mi pomóc?-spytała, gdy ja bawiłam się klockami z małym.
-Jasne.-Harry zaczął układać klocki zamiast mnie a ja poszłam do kuchni. Jest tam mały stoliczek w kącie na dwie osoby. Babcia siedziała tam i piła herbatę.-Coś się stało?
-Nie udawaj moja droga, że wszystko jest w porządku.
-Wiem co powiesz...
-Na prawdę?
-Ale co ja mogłam zrobić?
-Nie wiem, bo o niczym nie wiedziałam. Skarbie, wiem, że go kochasz. Widać to na kilometr, ale wiesz, że ludzie się zmieniają.
-Wiem, ale ja go kocham. Przeżyliśmy ze sobą bardzo wiele i jesteśmy gotowi na małżeństwo. Mamy synka i jesteśmy razem szczęśliwi...
-No dobrze... Wiem, że czasy się zmieniają, więc nie opowiem ci historii "Kiedy ja byłam w twoim wieku..."-obie się zaśmiałyśmy.
-Będziesz miała jeszcze jednego prawnuka lub prawnuczkę.
-Ojejku... Ile już?
-Już dwa i pół miesiąca.
-Tylko jak będzie dziewczynka daj jej chociaż jedno imię polskie.
-Dobrze....
___
Rozdział niezbyt ciekawy, ale musiałam taki dodać ponieważ jest to potrzebne do rozwinięcia końca....
Widzę, że są tutaj osoby, które nie chcą abym usuwała bloogi.
Mojej decyzji nadal nie zmieniłam.
Jeżeli nikt nie będzie komentował wpisów, to przestanę je dodawać....
Dotyczy to głównie nowego blooga.
www.1d-help-me.blogspot.com
Dziękuję wam za te ponad 2 100 wejść.<3 <3
+ZADAWAJCIE PYTANIA..!
www.ask.fm/xnataliemalik
Natalie Malik.<3
sobota, 3 listopada 2012
ask.fm
Hey.
Specjalnie dla was założyłam konto na ask.fm
oto link:
http://ask.fm/xnataliemalik
Zapraszam do zadawania mi pytań na wszystkie tematy.
Chętnie odpowiem.
Natalie Malik.<3
Specjalnie dla was założyłam konto na ask.fm
oto link:
http://ask.fm/xnataliemalik
Zapraszam do zadawania mi pytań na wszystkie tematy.
Chętnie odpowiem.
Natalie Malik.<3
piątek, 2 listopada 2012
21.
Minęły już dwa tygodnie odkąd wróciliśmy do siebie. na ślub jest wszystko organizowane przez pewną firmę. Zaproszenia rozesłane. Jednak pozostaje jedne koszmar.... Nie mogę znaleźć idealnej sukienki ślubnej.Jestem już z Wal i Don na zakupach około pięciu godzin. pomimo stert ciuchów szukamy sukienki, jednak żadna nie jest dla mnie perfekcyjna.
Weszłyśmy do domu mody Chanel i w końcu znalazłam prostą sukienkę, której szukałam...
-No w końcu. Już mnie nogi bolą....-narzekała Wal.
-Daj spokój...-weszłam do przebieralni i założyłam suknię. Wyszłam z kabiny i obróciłam się wokół własnej osi.-I jak?
-Cudoo...
-Nie dziwię się, że jest właśnie z tobą.-przytuliła mnie Don.-Jesteś idealna jak ta suknia.
-Jasneee... Nawet ja popełniam błędy.
-Kidy chcecie powiedzieć światu o ślubie i dziecku.?-przerwała nam starsza siostra.
-Nie wiem, ale jakoś w przyszłym tygodniu.
-Będzie dobrze.
-Wiesz.... czasem chciałabym, żeby on nie był sławny, ale właśnie dzięki temu się poznaliśmy...
-Ludzie sławni płacą wielką cenę życiem prywatnym...
-Niestety.
Zakupiłam wybraną sukienkę i wróciliśmy do domu. Obecnie w Londynie mieszka u nas Trish. Chłopacy mają pełno wywiadów, a ja muszę z nimi jeździć. W tym czasie ona zajmuje się przyjęciem weselnym i małym. Jechałyśmy właśnie przez centrum a z radia poleciała najnowsza piosenka chłopaków "Little Things", gdy usłyszałam w niej głos Zayna popłakałam się. Na szczęście nie widział tego nikt oprócz mnie.
-Jesteśmy..!-krzyknęłam wchodząc do mieszkania. Zakupy postawiłam na komodzie w korytarzu.
-Mały śpi. Dzwonił Zayn i mówił, że masz przyjechać do studia.-zaczęła schodząc z piętra.
-Ok. Poradzicie sobie?
-Jasne. Leć.
Wsiadłam z powrotem do mojego audi i pojechałam w stronę dobrze znanego mi wieżowca.
Zapukałam lekko w wielkie drzwi od sali konferencyjnej. Otworzył mi je Louis.
-Siemka. Gotowa?-zapytał wpuszczając mnie do środka. Na początku sali był podest, na którym siedzieli chłopacy, obok Zayna jedno krzesło puste, a obok Nialla Simon. Usiadłam obok narzeczonego, a przed nimi siedziało pełno reporterów z gazet, telewizji i radia.
-Dzisiaj jesteś gwiazdą tak jak my.....-powiedział Liam do mnie na ucho.
-Super.-odpowiedziałam przewracjąc oczyma.
-No dobrze, to zaczynajmy...-zaczął Simon.-Mamy już cały zespół oraz ich agentkę i menagerkę Lolę Cowell.
-Czy to jest pańska córka?-odezwał się ktoś z tyłu.
-Tak, Lola jest moją córką.-odpowiedział uradowany.
-A drugi ojciec?
-Simon jest moim biologicznym ojcem a drugi jest ojczymem...-dodałam widząc zakłopotanie taty.-Ale jesteśmy tutaj chyba ze względu na One direction, a nie na nas.
-Chłopacy, co powiecie na temat waszego nowego albumu?
-To co zawsze... Pracowaliśmy i oto efekty.-zaśmiał się marchewkowy, a za nim cała sala.
-Ale tak na poważnie, to tą płytą chcieliśmy pokazać, że nic się nie zmieniliśmy od czasów udziału w X factor. Nadal jesteśmy tymi samymi chłopakami co wcześniej. Niestety dorastamy, mamy dziewczyny, żony i dzieci....
-Zayn i Lola, jak radzicie sobie łączyć pracę z rodzicielstwem....?
-Jest ciężko, ale wspieramy się i chcemy jak najlepiej dla malucha.
-Oczywiście nie moglibyśmy normalnie żyć gdyby nie pomoc naszych znajomych i rodziny.
-Louis, krążą plotki, że związałeś się z polką, która jest czyjąś rodziną...
-Mhm....
-A coś więcej?
-No więc jesteśmy razem już pięć miesięcy, ona jest niesamowita i na razie chcemy żyć bez gazet.
-Liam, jesteś świeżo upieczonym tatusiem... Jak czujesz się w roli ojca?
-A jak mogę się czuć.... Niesamowicie. Już wiem, dlaczego Zayn chodził taki zadowolony...
-Niall i Harry, podobno jesteście z kimś od trasy koncertowej. Zdradzicie nam chociaż ich imiona?
-Taylor.-powiedział Harry
-I Emily.-dodał blondyn.
-No tak, czyli cały nasz boysband układa sobie życie prywatne...
-Mhm..-pokiwali wszyscy głowami.
Poza pytaniami na temat życia prywatnego było też dużo pytań na temat trasy, płyty i fanów.... Zmęczeni wróciliśmy do domu o siódmej wieczorem. Gdy położyliśmy się w łóżku momentalnie zasnęliśmy.
-Pojedźmy do Polski.-rzucił Louis zajadając kanapkę.
-Zgłupiałeś?-zapytała go Natalia.
-Ale, to jest fajny pomysł...-dodał mulat.
-Jesteście głupi....-odpowiedziałam zanosząc swój talerz do zmywarki.
-No proszę....-Louis zrobił słodką minkę, a Zayn zapapugował.
-Po co?
-Tak sobie, chcę poznać twoje korzenie i odwiedzić tamtejszych fanów.-odrzekł Lou gapiąc się to na mnie i na Natalię.
-W sumie... to nie jest aż taki zły pomysł.
-Natalia.... Czy ty wiesz co zsyłasz na siebie ściągając ich tam?-zapytałam.
-Daj spokój... Za tydzień są święta, więc możemy je spędzić tam...
-Prosimy...-zapiszczeli równo wszyscy chłopcy.
-Dobra, dobra...
Moja kuzynka wyjęła telefon i wybrała numer swojej mamy...
-Weź na glosnik...-dodał Lou.
-Dobra, cicho siedź...
-Halo?
-Hey mamuś.-zaczęła po polsku. Ja jako jedyna z obecnych rozumiałam ich rozmowę.
-Witaj córeczko...
-Mamusiu, co byś powiedziała, gdybym na święta zabrała do Polski Lolę i naszych znajomych?
-Wiesz, że nasze mieszkanie jest małe...
-No tak, ale przecież dom Loli jest duży i pomieścimy się tam...
-No dobrze, porozmawiam o tym z babcią, na pewno się ucieszy, że twoja kuzynka nas odwiedzi. Pozdrów ją, ja muszę kończyć. Papa...
-I co powiedziała?-zapytał Lou, a reszta nadstawiła uszu.
-Powiedziała, że możemy....
-Jedziemy do Polskii.!-wykrzyczeli wszyscy razem.
Ja z Nat odeszłyśmy na bok.
-Wiesz, że oni nie wiedzą o dziecku i o tym, że wychodzisz za mąż?
-Wiem, chcę im to powiedzieć...
-Ale zdajesz sobie sprawę co powie babcia na dziecko z facetem z innej religii i jeszcze mimo tego nieślubne....
-Wiem, ale są moją rodziną i chcę, żeby o tym wiedzieli....
____
Jest już 21.
Może i te rozdziały są krótkie, ale podejrzewam, że do końca blooga już takie będą.
Ze względu na czytelniczki przedłużam i Epilog nastąpi bliżej nieokreślonym czasie.
Zapraszam na nowe opowiadanie:
www.1d-help-me.blogspot.com
Liczę na wasze odwiedziny i liczne komentarze.
Jeżeli nie, usunę obydwa bloogi bez zakończeń...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
