poniedziałek, 3 grudnia 2012

30.


Odbierając życzenia zebraliśmy wiele bukietów kwiatów. Mimo, że z każdym gościem o czymś rozmawiałam, cały czas miałam u uszach słowa, które kierował do mnie przy ołtarzu. Pierwszy raz słyszałam, żeby powiedział coś tak o serca.
Usiedliśmy wszyscy na wyznaczonych miejscach. Po obiedzie w czwórkę obeszliśmy gości, dziękując im za przybycie. Nim się obejrzeliśmy zaczęła grać kapela, którą załatwiła nam mama Danielle.
-Na parkiet zapraszamy nasze młode pary.
Mulat poprosił mnie do tańca, goście zrobili wielkie koło wokół nas. Złapał mnie w talii, przysunął do siebie. Bez chwili zastanowienia położyłam głowę na jego ramieniu.
-To jest twój dzień.
-Poprawka. Nasz.-powiedziałam patrząc w jego hipnotyzujące tęczówki.-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przysunął twarz do mojej i pocałował mnie, a goście zaczęli klaskać.

Po około trzech godzinach impreza się rozkręciła. Ja z Dan zdążyłyśmy już zmienić obuwie, gdyż nasze nogi nie lubią długo nosić szpilek.
-Jako męskie druhny mamy dla Loli Malik i Danielle Payne mały prezent. Oto nasz najnowszy singiel.-Lou podał mikrofon do Zayna. Ten spojrzał na blondyna z gitarą. Po kilku pierwszych nutach zaczęli śpiewać "Little Things". Cały czas patrzyłam w jego oczy,przez które było widać całe jego uczucia, które wkłada do tej piosenki. Gdy Harry zakończył śpiewać, rozejrzałam się po sali i jak się okazało, nie tylko ja się popłakałam, ale większość osób na sali.
Podbiegłam do Zayna i uściskałam go najmocniej jak umiałam.
-Podobało się?
-Bardzo...-przyssałam się do jego ust, jakbym miała je zaraz stracić.
-Hm... A jakiś prezent dostanę?-poruszał zabawnie brwiami.

#kilka godzin później#
-Idę się położyć. Jestem zmęczona.-powiadomiłam Danielle i pożegnałam się ze wszystkimi.
-Musisz?
-Tak. I tak długo wytrzymałam.
-No dobrze. Przyjdę za chwilę.-pocałował mnie, a ja bez trudu odwzajemniłam.
Idąc przez hol do korytarza z pokojami zauważyłam pewną blondynkę, która namolnie chciała się dostać do środka.
-Przepraszam... Pani Malik.-zawołała mnie kelnerka, a blondynka zaczęła poprawiać włosy i kurtkę.-Ta pani, twierdzi, że jest państwa przyjaciółką i chciała się z państwem skontaktować.
-Znam ją. Proszę nas zostawić same. Gdybyś mogła, zawołaj Zayna, dobrze? Powiedz, że to pilne.
-Oczywiście.-zniknęła za drzwiami do sali weselnej.
-W końcu. Dobrze, że tu jesteś musimy porozmawiać.
-Ja nie mam z tobą żadnych tematów do rozmów.
-Od dzisiaj będę częścią waszego wspólnego życia. Na zawsze.
-Hey, skarbie. Co się stał... Co ty tutaj robisz?-zatrzymał się koło mnie jak niemowa.
-Musimy porozmawiać i najlepiej nie tutaj.
-Akurat dzisiaj?-spojrzał na nią piorunującym wzrokiem.
-Niestety tak. Też nie mam ochoty patrzeć na was jako na młodą parę, no ale cóż... Może chodźmy usiąść...-wskazała na stolik obok rejestracji hotelu.
-No dobra, ale masz góra dwadzieścia minut...-powiadomił ją mulat.
Usiedliśmy we trójkę na krzesłach. Oparłam ręcę o stolik i na dłoniach podparłam brodę. Spojrzałam się na Perrie, a potem na Zayna. Z trudem umiał opanować swoje zdenerwowanie.
-No więc może powiesz, to co masz do powiedzenia i sobie stąd pójdziesz?
-W skrócie mój drogi będziesz znowu ojcem.-wyciągnęła zdjęcia USG i położyła przed nim .
Powiedziała to, a ja poczułam jak moje wody właśnie odpłynęły.

___
Przepraszam za ten okres nie pisania....
W weekend odreagowywałam po testach i miałam imieninki...
No więc jak to mówią koledzy z blooga.
PARTY HARD...!


Dzięki za liczbę wejść...<3
Jeżeli będą minimalnie 3 komentarze dodam NN jeszcze szybciej niż zamierzam.

4 komentarze:

  1. dajesz kolejny zajebisty czekam czekam

    OdpowiedzUsuń
  2. Siema od początku czytam twojego bloga podoba mi się bardzo bardzo a ten rodział fajny czekam na dalszą akcie i polecam bloga koleżanki http://lovestoryforevers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiscie to sie porobilo czekam na next
    Zapraszam do mnie
    Pozdrawiam
    Paula:*

    OdpowiedzUsuń